sek w tym ze nie da sie jesc zdrowo
mieso jest pompowane (najpierw zwierzeta odpowiednia pasza, potem po uboju mieso chemikaliami)
mleko nie za wiele ma juz wspolnego z krowa po przejsciu przez mleczarnie
warzywa owoce... wszystko z czym sie blizej zetkiesz (a procesem produkcykjnym) okazuje sie tak mocno zmodyfikowane...
dlaczego wiec zywnosc trangeniczna miala by byc gorsza? jezeli modyfikacje pozwalaja np uniknac czesci opryskow - co jest gorsze? chemia na roslinach czy jej modyfikacje? bo oby zeczy nie unikniesz
nie przecze ze kwestia wymaga badan i nadzoru (kiedy nawet palenie bylo "nieszkodliwe", potem pewne badania wyszy na swiatlo dzienne), zeby nie bylo naduzyc czy wprowadzania zywnosci nietestowanej
ale nie panikujmy! to nie jest zlo wcioelone!
edit:
a propos pielenia, sadzenia itd: to po prostu modyfikacje ktore mogl czlowiek wykonywac wieki temu, jak popatrzysz na dzika poziomke i na taka z dzialki to zobaczysz ze to dwa rozne organizmy, inne owoce, wszytsko inne - to taka pierwotna forma modyfikacji (przyklad czesciowo trafiony bo poziomka w lesie moze byc po prostu zdziaczla krewniaczka tej z pola)
a propos - znajdz w polsce dziekiego ziemniaka... hm, chyba sie nie da

i o to chodzi - zmienilismy nasz ekosystem, teraz idziemy dalej
co jest gorsze - sprowadzenie do polski barszczu (zamiezone - mial sluzyc na pasze, teraz to plaga) czy posadzenie ziemnika dojzewajacego szybciej? albo kukurydzy ktorej nie trzeba pryskac?