Jestem wreszcie on-line. Nie bylo mnie kilka dni ale pozyczylem modem do neo i monitor 14"

od kumpla. Najlepsze jest to ze kompa wylaczylem pstryczkiem z tylu zasilacza a monita zostawilem bo co mu sie niby mialo stac...? zawsze dzialal nawet w czasie burzy i nic mu nie bylo. Po burzy wieczorkiem odpalam kompa a tu zonk ... monitor sie nie pali, modem sagema od neo goracy jak cholera, smierdzi czyms spalonym... a burza znowu nie byla taka duza. Bywaly wieksze. U kolegi na ulicy takze sie spalil modem od neo... co za badziewia... a radio caly czas mi gralo i fax rowniez jak dzialal tak dziala... ehh co za zycie :/ nowy wydatek sie szykuje ;(