jak tylko zobaczylem temat to podswietlilo mi sie w glowie "TAK"
@shuma - sorka stary... ale wiesz.... przyjedz tu sobie do nas, zobacz, a potem bedziesz chwalil amerykanskie szpitale....
moja historia:
wujek lezal sobie w lozeczku w szpitalu po operacji woreczka zolciowego i slyszal/widzial taka sytucje:
w sasiednim pokoju lezal sobie jakis facet pod respiratorem... krecily sie przy nim dwie pielegniarki wesolo sobie pogadujac, po jakims czasie jedna sobie wyszla i po chwili wrocila z woreczkiem krwi... dalej sytuacja nie ulegla zmianie az w koncu za jakies pol godz na oddzial wpadl lekarz i zaczal sie na nie wydzierac dlaczego jeszcze transfuzja nie wykonana, ze miala byc juz pol godz temu zrobiona itd itp. dopiero przy nim dokonaly transfuzji, a kiedy sobie poszedl zaczely na niego najezdzac jaki to on jest..... - jak sie wujek nieoficjalnie dowiedzial jakby jeszcze troche sobie pacjent polezal bez transfuzji to by go musieli wkrotce musieli wywiezc tylnym wyjsciem
sytuacja ktora zdarzyla mi sie osobicie: bralem udzial w wypadku drogowym, ucierpial moj mlodszy kolega, stracil przytomnosc i wstrzas mozgu, zaraz po przybyciu do szpitala walneli go na jakas sale na pogotowiu i podlaczyli pod kroplowke.... po jakims czasie przychodzi pielegniarka ze trzeba go przeniesc bo sa potrzebne nosze (lezal na lozku i na noszach z karetki na ktorych go w pospiechu przywiezli) ok. zaczela go "przygotowywac" tzn. zdjela jeszcze nieskonczona butlke z kroplowka ze stojaka i polozyla obok niego na noszach, costam jeszcze zrobila i..... wyszla..... na 10 min..... dobrze ze przy nim bylismy bo moglismy wsadzic kroplowke z powrotem na miejsce

po 10min pani wrocila i teraz juz akcja przenoszenia odbyla sie jak nalezy, ale co to wczesniej bylo? przymiarka? to po co mu kroplowke "zepsula" kladac na tyle nisko ze przestala sie saczyc