|
No ale co z okiem mamy, bo to jest chyba najwaniejsze ??
Ja ze swojej strony podam kolejny przyklad warszawski.
Przez 2 dni bolalo mnie ucho i w koncu jak juz bolalo tak ze nie moglem spac bez proszkow, to nastepnego dnia pojechalismy na ostry dyzur (OD). Dzwonimy, sprawdzamy w necie i okazuje sie ze dyzur laryngologiczny dla calej wawy jest w szpitalu bielanskim. No wiec jedziemy przez cala warszawe z wawra na bielany. Szpital wyglada nawet ladnie. Niestety, ladnie wyglada 'standardowy' szpital. OD to sypiacy sie oddzial ktory wyglada jak klatka schodowa starego bloku komunalnego.
Rejestracji nie ma, tylko zwykla kolejeczka do gabinetu. Czekania bylo kilka godzin, ale sie doczekalem. Wizyta przebiegla bez zastrzezen. Okazlo sie ze zapalenie ucha srodkowego. Dostalem jakas recepte i opatrunek douszny z antybiotykiem zewnetrznym. Lekarka powiedziala zeby nastepnego dnia pojechac do zwyklego laryngologa i wymienic opatrunek, a po kolejnym dniu wyjac i wywalic.
Jak nastepnego dnia pojechalem do przychodni to czekalem znowu swoje (z poltorej godziny), po czym lekarka laryngolog powiedziala ze bez skierowania mnie nie przyjmie, a to ze bylem na OD i zalecili mi wizyte w celu wymiany opatrunku ja nie interesuje, bo ona przyjmuje tylko ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu z przychodni. Splawila mnie, ale pech chcial ze napisalismy na nia skarge i ta pani juz tam nie pracuje.
|