Spoko Pager, przynajmniej do swoich (mam nadzieję) nie strzelaleś...
Grało się w porządku, choć mało osób było, ale ja po przyłączeniu się do obrońców, rzeczywiście zacząłem wybitnie ******yć sprawę. To że raz zastrzeliłem Teczka to jeszcze, powiedzmy kwestia przyzwyczajenia, ale jak potem zrobiłem to drugi raz to już byla przesada.. Inna sprawa, że w pewnym momencie co chwila ktoś granatem kogoś zabijał..
W każdym razie sorry za to, dopiero się uczę i jak coś mi się pojawia na horyzoncie to najpierw strzelam, potem patrzę, kto to