wiele lat temu pewien wschodni naród z ogromnymi tradycjami chciał powalić na kolana inny, wielki naród z małymi tradycjami i pozornie bardzo niejednolity.
w tym celu wschodni naród, dekadenckiemu i nieskoremu do walki zachodniemu rozwalił flotę pacyfiku.
ludzie ze wschodu byli pewni, że ci z zachodu stracą całkowicie chęć do walki, że będą woleli swoje wielkie samochody, hamburgery i wygodne życie.
no i niestety błąd. ten przyzwyczajony do wygód i żyjący dostatnio (już po wielkim kryzysie i niewygodzie prohibicji

) naród pokazał zęby.
nie po to, aby straszyć, po to aby gryźć śmiertelnie i bez litości.
i na nic tu się zdały samobójcze ataki i walka do ostatniego.
wielki naród z małymi tradycjami kąsał do ostatniej chwili i coraz boleśniej.
Hiroshima, Nagasaki.
można było boskiemu zrobić przedstawienie w zatoce przed pałacem, ale nie.
nie było litości.
popaprańcy, którzy walczą niby w imię Allaha powinni się zastanowić, czy i tym razem nie doprowadzą do tego, że zgniła i dekadencka cywilizacja zachodu, doprowadzona do ostateczności odparuję ich prosto do piekła.