Ja nie mówie każdej napotkanej osobie na ulicy dzień dobry. Nazwijcie mnie chamem, ale nie mówie i nigdy mówić nie będę.
Dlaczego mnie to pozdrawiam wkurza? Raczej bawi. 'pozdrawiam' w podpisie, pozdrawiam wpisane ręcznie, a często wręcz tak, że w poście ktoś po kimś jedzie a w podpisie i tak twardo pozdróffki. Wygląda do śmiesznie. Zaraz ktoś powie, że się czepiam. Jasne, że się czepiam, lubię się czepiać.
Jak 3 lata temu zacząłem jeździć po userach, że pisanie 'jush' wygląda żałośnie, to też się czepiałem. Krzyczeli na mnie wszyscy równo i solidarnie. Część z was to jeszcze pamięta, nadal twierdzicie, że nie miałem racji?
Tam tępiłem głupote, teraz piętnuję hipokryzję. Co zmienia się w ludziach, kiedy odchodzą od komputera? Czemu w sieci są tacy mili i wszystkich wszędzie pozdrawiają a w realu nic tylko 'spi..'? Czemu internetowe złote dzieci to w realu często chamy i prostaki? To mnie bawi, bo czasem to prostactwo z postów wystaje jak słoma z przysłowiowych butów. Potraktujcie to jako temat do przemyślen.
Wiele razy już ten temat padał i na wiele sposobów internet zmienia ludzi. Jednych na gorsze innych na lepsze.
Tak, jestem cyniczny, jestem przekonany, że kilka rzeczy wiem lub rozumiem lepiej niż reszta. Tak, liczę się z tym, że nie zawsze muszę mieć rację i wiem, że się myle. Sęk w tym, że wiem, że to co czasem mówie, choć nikt się z tym nie zgodzi, jest dobre. Wychodzi to po miesiącu, po pól roku, czasem po latach. Ale wychodzi. I jest mi z tym cholernie dobrze.
Co do pozdrowień, zostawiam je sobie dla bliskich. Wtedy czuję, że mają jakąś wartość. Bo ja wartości we wstawionej, podpatrzonej często u innych, sentencji w podpis nie widzę.
Dobranoc. Po czymś takim, pewnie długo tu się nie zaloguję.

Bawcie się dobrze, zjeżdzając to co napisałem.