Ja jakoś nie wyobrażam sobie przeglądania internetu bez ogniomurka i antywira...
Brak w/w narzędzi mogę przrównać do nie zapinania pasów (bo dobrze jeżdżę) lub braku kasku na budowie (a co mi się może stać)...
No, chyba, że na dysku rzeczywiście nie miałbym absolutnie nic o co mógłbym się martwić w razie ataku wirusa.
PS. Na 2k3 używałem Symantec Antivirus a potem NOD32... nie zauważyłem aby ten drugi zamulał komputer.
PS2. W dobie pamięci rzędu 512MB i więcej, poświęcenie kilku MB nie wydaje się dużym kosztem ochrony systemu i komputera... Poza tym jakoś nie mam zaufania do skanerów on-line...