Zygfryd szedł tak przez zgliszcza zrujnowanego miasta.
Szedl i szedł a tu nic nowego tylko cegły i piach piach i cegły. Nagle poczuł brak podłogi pod stopami i wpadł do dziury było tam bardzo dziwnie podszedł do niego Staruch w białym szlafrok i powiedział:
-przybyłeś po nauki?
-Co kur***

- Zreflektował Zygu
-Gówno i dostał soczystego kopa w dupe
- Stawaj do walki !
- Teraz bedzie wpier***! Rzekł Zygu i ruszył do ataku.....
CDN