Podgląd pojedynczego posta
Stary 24.08.2005, 12:01   #5
Morris
Coauctor delicti
 
Avatar użytkownika Morris
 
Data rejestracji: 23.12.2002
Lokalizacja: Kraków
Posty: 872
Morris zaczyna zdobywać reputację <1 - 49 pkt>
@Nimal & @pawelblu:
Chyba zbyt poważnie potraktowaliście pogróżki Prediego. :/ Czy Wy naprawdę myślicie, że na serio wyjdzie na ulicę i zacznie zabijać? @pawelblu: Czy przytaczałbyś ten art. gdyby Predi powiedział, że musi pobić jakiegoś posła? (W końcu to też oficjalnie nie jest zboczenie, ani choroba, ale kto wie )

Mimo, że tak to zabrzmiało, z pewnością nie miał na myśli wszystkich homosiów, tylko tych, którzy zawzięcie uważają, że są krzywdzeni przez nasze państwo. Tacy w rzeczywistości, nie domagają się równości, ale mają pretensję, że są wobec prawa traktowani na równi z parami heteroseksualnymi żyjącymi bez ślubu. Wyobrażacie sobie, czy to możliwe, żeby przyszło parom hetero do głowy, aby domagać się jakiejś chorej "równości", bo np. żyjąc na kocią łapę nie mogą się rozliczać wspólnie? To jest absurd i paranoja, bo małżeństwo można zawrzeć w każdej chwili. Ale aby zrozumieć czym ono jest, należy sięgnąć do źródeł i zastanowić się dlaczego taką instytucję ustanowiło państwo, a dlaczego Kościół. W skrócie: Ani jeden, ani drugi twór nie ma interesu w tym, aby osoby tej samej płci zawierały małżeństwo w ich obliczu. Prawdziwe małżeństwo nie jest obowiązkiem, ale przywilejem, który dostaje się np. od państwa w zamian za stworzenie zdrowej rodziny. Jak homoseksualista może taką stworzyć, skoro znacznie częściej zmienia partnerów niż hetero (nie wspominając o normalnym wychowaniu dzieci).
Jeśli chcą - mogą sobie urządzać własne ceremonie, we własnym środowisku, ale nie widzę najmniejszego powodu, aby byli uznawani przez prawo państwowe, a tym bardziej kościelne, bo dla państwa ani Kościoła takie małżeństwo nie stanowi żadnej wartości.

Spotkałem w swoim życiu jednego homoseksualistę, z którym nawet pracowałem. Wcale współpraca z taką osobą nie różni się od pracy z innymi, bo to po prostu nie ma najmniejszego znaczenia w kontaktach zawodowych. Nawet jeśli usłyszałbym jakiś podtekst z jego strony, to po prostu potraktowałbym to jak każdy inny żart i z pewnością nie obrażałbym się, bo znałem.

Słyszałem wypowiedź w TV pewnego homosia, który stwierdził, że wstydzi się tego co robią te kołki na tzw. "paradzie równości". Dla niego to jest sfera intymna, której się po prostu nie powinno upubliczniać.

Jak sami widzicie, nie możemy utożsamiać poczynań R. Biedronia i jemu podobnych ze wszystkimi homoseksualistami, bo z ich wybrykami utożsamia się tylko garstka. W rzeczywistości Biedroń jest samozwańczym wybrańcem, który ze swoją bandą chce wypłynąć na tworzeniu konfliktu społecznego.

Chłopaki, dla mnie każdy z Was może być homosiem, dopóki nie manifestuje w wulgarny sposób swoich preferencji, ale domaganie się z tego powodu jakichś specjalnych praw od państwa, czy Kościoła, stawiam na równi z postulatem specjalnego traktowania osób, które robią "TO" pod stołem.

Hehe... ciekawe, ile osób, które nie zrozumiały tego co napisałem przyklei mi teraz etykietę "ukrytego homka"
__________________
Ignorantia legis excusant neminem!

Ostatnio zmieniany przez Morris : 24.08.2005 o godz. 12:05
Morris jest offline   Odpowiedz cytując ten post