Cytat:
|
Napisany przez Proton
Nie bronię Otylii, ale czemu tak zawzięcie na nią najeżdżasz?! Widziałeś całą sytuację, że tak krytykujesz jej postępowanie? A może wcale nie szalała na drodze, a jedynie w trakcie wyprzedzania wcisnęła gaz do dechy? Zapewniam Cię, że dla tego samochodu osiągniecie tej prędkości w przeciągu krótkiego czasu, to żadne wyzwanie.
Miałem kiedyś przyjemność prowadzić samochód służbowy z silnikiem benzynowym o pojemności grubo ponad 2 litry. Wyprzedzałem sznur paru samochodów osobowych i z przyzwyczajenia wcisnąłem gaz do dechy (w prywatnym samochodzie tak muszę, bo żaden potwór), żeby wykonać manewr jak najszybciej. Pod koniec manewru poczułem, że nagle jakby coś szybko wszystko się przesuwa za szybami i wtedy zerknąłem na licznik... włos na głowie mi się zjeżył, jak zobaczyłem wskazówkę pokazującą 200km/h. Zapewniam CIę, że nie było moim celem szarżowanie na drodze, bo jeżdżę rozważnie. Po prostu chciałem jak najszybciej wyprzedzić kolumnę.
Spójrz na tę sytuację też z tej strony, bo mogło i tak być. Tego nie wiemy, a media podają tylko opis końcowej fazy zdarzenia, gdzie podkreśla się tę prędkość. Nie ulega wątpliwości oczywiście, że źle oceniła sytuację na drodze i stąd tragedia.
|
Nie chcę nawiązywać do całości twojej wypowiedzi, bo swoje zdanie wyraziłem już wcześniej, ale tylko do fragmentu dotyczącego samochodu. Ostatnio wracałem z wesela Mercedesem z 3 litrowym silnikiem i 200 koniami mechanicznymi. Maksymalna prędkość, do której zbliżyłem się na autoastradzie to 150km/h i to tylko raz. Poza tym, nawet wyprzedzając nie przekroczyłem 120 - 130.
Nie mogę zgodzić się z tłumaczeniem, że wyprzedzając należy przyspieszyć, ile się da, aby wyprzedzić szybciej i że w trakcie tego manewru można nie zauważyć prędkości.. Po to w samochodzie jest licznik, żeby z niego korzystać, nie można tłumaczyć się nieuwagą przy przyspieszaniu do takiej prędkości. Może inaczej - można, ale w razie czego, nie będzie to żadne usprawiedliwienie. W razie "czego".. To coś się zdarzyło i nie ma okoliczności łagodzących, przykro mi..