a mi sie przypominiaja wypowiedzi jednego z Wielkich tego forum, ktory lubi szybka jazde samochodem i wie, ze za taka przyjemnosc trzeba czasem placic mandaty
i to olbrzymie przekonanie, ze ten mandat to jedyny problem, a maly probelm, bo Wielki jest dziany i wszystko mu wolno
co do wypadku - przez pewien czas mialem volvo 850, maszyna to potezna, normalnie czolg, tez zdazylo mi sie na chwile wylaczyc na trasie wawa-gdansk - jak zobaczylem licznik to mialem na nim 190.. tak jakos samo wyszlo. nie wiem ile jeszcze mogly wytrzymac moje opony, wiem, ze w srodku panowal taki sam halas jak zwykle, droga szeroka, wiec predkosc nei rzucala sie tak w oczy. stanowczo za latwo rozbic sie samochodem ktory ma kilkaset koni
samochod zniknal z mojego zyciorysu, pojawil sie Bolonez Kara i ryzyko przedobrzenia sie zmniejszylo, wzroslo za to stanowczo ryzyko niewyrobienia sie z wyprzedzaniem [malutki zapas mocy, zrywnosc mula w zaprzegu], spadlo bezpieczenstwo pasywne. dlatego tez, przez ostatni rok wsiadlem do tego pojazdu moze z 8 razy. a warszawski huragan zakonczyl jego zywot bezpowrotnie
po co to pisze? zeby zmienic temat grozacy samosadem i linczem a co po niektorym osmieszeniem sie w pustoslowiu, na gadke szmatke
jesli ekspertyza bieglych nie zostanie utajniona przed prasa wszytko bedzie niedlugo wiadomo, nie ma co sie wiec teraz spierac kto jest winny wypadku i jaka kara sie komu i za co nalezy
ja sie obawiam tylko tego, ze pojdzie siedziec kierowca tego fiata, ktorego prawie wziela na czolowke. jako winny nieumyslnego spowodowania smierci. bo to takie polskie by bylo, takie.. takie polskie.