Na niedawnym wypadzie po okolicy spotkałem tego kolesia. Nie dość, że wcale się nie bał, to wręcz pozował mi do zdjęć, zrobiłem mu ich około 50. Przypuszczam, że interesowały go bardzo piski wydawane przez mój aparat.
To mi się tak podobało, że po zrobieniu lustrzanego odbicia służy mi za tapetę:
Fragment jego upierzenia w naturalnej rozdzielczości:
Oba zdjęcia w trybie makro, reszta ustawień z automatu.