Cytat:
|
Napisany przez Wawelski
Dla mnie nie jest - nie miałem chleba (ani żadnego innego wyrobu mącznego) w ustach od 2 lat. Więc dla mnie jest luksusem o tyle, że jak go kupię to tylko dla ozdoby w kuchni - więc typowy luksus.
Inny argument za tym, że chleb nie musi być dobrem podstawowym jest pewna piekarnia w Paryżu (jej nazwy, niestety, nie pomnę), z której ciepłe pieczywko samolotem leci sobie do Hollywood bo gwiazdy mają ochotę na taki luksus i płącą za to krocie.
|
Tak, jak napisałem wcześniej - praktycznie wszystkie klasyfikacje są umowne i na pewno inaczej będą wyglądały dla konkretnych osób w konkretnych przypadkach. W Polsce jednak - a o Polsce cały czas mówimy - chleb dla zdecydowanej większości społeczeństwa jest dobrem podstawowym.
Cytat:
|
Chyba pomyliłeś dobra komplementarne z substytucyjnymi - ale nie, nie chodziło mi ani o jedne, ani o drugie.
|
Możliwe, chociaż wydaje mi się, że dobrze pamiętam. Ale nie chce mi się tego teraz sprawdzać.
Cytat:
|
Te dobra mogą być pozornie zupełnie ze sobą niepowiązane, natomiast przy napiętym budżecie rodzinnym wzrost cen np. na podręczniki szkolne może spowodować rezygnację z zakupu tychże za to zwiększenie (dzięki uwolnionym środkom w budżecie) popytu na chleb. Owszem, to drastyczny przypadek, ale IMO dobrze obrazuje mechanizm.
|
Ok, to rzeczywiście inna sytuacja. Nie wiem, czy istnieje nazwa na takie środki i ich wzajemne do siebie odniesienie.
Cytat:
|
Jeszcze jeden przykład sytuacji, o którą mi chodzi - i bardzo na czasie. Jest sobie ludek, który ma samochód. Dojeżdża nim do pracy i ma do wyboru metro i inne środki. Wzrost ceny benzyny powoduje, że odstawia autko do garażu (albo nawet sprzedaje), przesiada się do metra i zamiast wydawać 500PLN miesięcze na benzynę kupuje za 166PLN bilet kwartalny (i wzrost popytu na metro jest tu spowodowane wzrostem konkurencyjności tego dobra substytucyjnego - ale nie o ten efekt tutaj mi chodziło). Ma dzięki temu ponad 400PLN/mies więcej do dyspozycji i wzrastają przez to jego zakupy dóbr zupełnie nie powiązanych z benzyną (może książki do czytania w metrze, może sprzętu RTV a może czegoś zupełnie innego).
|
[/quote]
Ale tu już się nie zgodzę. W sytuacji, którą opisujesz bilet miesięczny będzie właśnie dobrem substytucyjnym (chyba jednak miałeś rację odnośnie nazewnictwa) dla benzyny, bo pozwala zrealizować tę samą funkcję (transport, przemieszczanie się ) w inny sposób. A to, co zrobi się z zaoszczędzonymi pieniędzmi to już zupełnie inna sprawa i chyba nie rozważa się takich powiązań.