jak byłem smarkiem to targałem makulature do skupu

a za zarobioną kasę na tym kupowałem karty kolekcjonerksie z graczami NBA

(boże ile ja ich miałem. 100? 200?

) potem była praca na Umowe zlecenia... co miesiąc chomikowałem, a jak się uzbierała jakaś konkretna kwota to kupiłem nowego kompa (pierwszego kupili mi rodzice)

potem praca w Niemczech... kasa poleżała troszke na lokacie i z rodzicami się złożyłem na samochodzik dla mnie (fajne mam wspomnienia z faktu posiadania go

no może dziś już to aż tak ekscytujące nie jest

ale jeszcze sporo przed nim

), a dziś... znowu klepie na Umowe zlecenia, nie szaleje już, za dużo kasy wydałem nie na siebie :\ bawie się i troszke oszczędzam

i tak do stycznia bo rozwiązują mój oddział firmy