|
miałem taki przypadek - byłem w czasie ferii w górach i miejscowy bogacz, z rodziny od pokoleń cierpiącej na choroby psychiczne, wytarmosił i kopnął mojego siostrzeńca za to, że się bawił na jego nieogrodzonym i nieoznaczonym terenie. poszedłem wyjaśnić sprawę i gość zaczął mi grozić, wymachiwać mi koło głowy metalową łopatą do śniegu a na koniec zaczął szczuć na mnie psa.
zadzwoniłem na policję, przyjechali, okazało się, że koledzy gościa i chcieli sprawę uciszyć.
nie odpuściłem, poszedłem rano na komisariat i zgłosiłem groźby karalne - musieli przez to sprawę przekazać do prokuratury. gościa ciągali przez pół roku, oczywiście nałgał, że było inaczej i sprawę zamknięto. dzieciaki (siostrzeniec i córka) zeznawały w Warszawie.
popełniłem ogromny błąd - miałem kamerę i mogłem poprosić kogoś aby moją wizytę na podwórku gościa filmował z daleka. dostał by zawiasy jak w banku.
|