heh... nieźle.. Do jednego samochodu się w ogóle nie dostałem - zamek był zamarznięty, a zapalniczki nie mogłem zapalić, żeby zogrzać kluczyk.. Może się zaraz jeszcze pobawię z butelką ze wrzątkiem, ale już chyba nie zdążę.. Biorę więc drugi, który stał w garażu, bo z tym nie ma problemu, ale jazda po ulicy to tragedia.. Cała ta chlapa wczorajsza zamarzła na kamień i teraz mamy kilkudziesięciocentymetrowe koleiny i bryły lodu.. Po tym się tylko czołgiem dałoby normalnie jeździć..
Sąsiad przed chwilą próbował samochód zapalić, nawet podłączał się do mojego (tego z garażu), ale nic.. A nowy akumulator..
Ciekawie jest