ja poszedłem z Dalmatyńczykiem na spacer, miał na sobie tylko koszulkę i przez jakieś 2 km prawie zamarzł - odtaja przy kominku....jestem przyzwyczajony do psów a nie maskotek...
ja dostałem tak, że po kilkunastu minutach już mogę się uśmirchnąć....
dłonie mnie bolą - na znak solidarności z psimi łapami nie założyłem polarowych rękawiczek
więc sztyeno pisze
i wcale sie nie zgrywam tym razem niedowiarki