Nikt nic nie pisze, to ja znowu się pochwalę kręglami
Dzisiaj byłem i.. naprawdę dałem czasu
Zacząłem normalnie grać po swojemu 'nienormalnemu'

(inaczej rzucam kulą niż wszyscy - każdy robi to kciukiem do przodu, ja odwrotnie) i szło mi w miarę, ale szybko się zmęczyłem (jednak jeszcze całkiem do siebie po chorobie nie doszedłem). Zacząłem więc dla odpoczynku próobować innych sposobów rzucania - właściwie dążyłem do tego standardowego. Poćwiczyłem trochę, próbowałem podkręcać, ale stwierdziłem, że to mi nie jest potrzebne, więc wróciłem do rzucania prostego, ale już z kciukiem do przodu. I nawet szło mi to znośnie, choć nie rewelacyjnie.
W końcu postanowiłem jedną grę na próbę zagrać całą w ten sposób. No i zagrałem. Szło w miarę, ale też bez rewelacji, ale na koniec rzuciłem 3 strike-i pod rząd, więc postanowiłem jeszcze jedną grę spróbować. I znowu zacząłem średnio, ale w czwartej kolejce zaczęła sie masakra
Rzuciłem 7 strike'ów pod rząd, co stało się moim nowym życiowym rekordem, bo do tej pory miałem 4. Doszedłem tak do 10 kolejki, gdzie też był strike (ten siódmy), no i potem już nie trafiłem (ale zacząłem się denerwować

). Dorzuciłem jeszcze raz, zbiłem w sumie 7 i popatrzyłem na wynik.
Okazało się, że mam
225 punktów. Popatrzyłem na tablicę najlepszych wyników na ścianie, żeby zobaczyć, czy się już mieszczę (jest tam 6 najlepszych wyników w historii klubu) i szóste miejsce miało... 226 punktów! Kolejne 227, kolejne 229, i trzecie od góry 232. Czyli jeden punkt więcej i byłbym na ścianie, a trafienie tego ostatniego strike'a i byłbym na trzecim miejscu!
Ale i tak jest fajnie, grało się super, a na koniec dostałem wydruk z przebiegiem gry. Świetnia gra