u mnie przygoda z netem rozpoczela sie cos okolo 1998 czy 1999 - wujek kupil sobie modem... zoltrix 56 kbps,ale predkosc... max 33 kbps.
i przy okazji jakis uruczystosci rodzinnych czy odiwdezic siadalo sie na neta.. na kilkanascie minut.
pamietam ze jedna z pierwszych rzeczy ktorych szukalem na necie byl tekst jakiejs piosenki, tylko nie pamietam jakiej.
oczywiscie polaczenie sie zrywalo czesto ,ale na szczescie polaczenie szlo gladko.
a w domu "moj" net??
ojciec byl pzreciwny netowi w domu, bo to wirusy, dialery ... no i te XXX,a ze wtedy bylem niepelnoletni, to sie rodzice obawiali.
ale pozniej jakos potzrebowal czesgos i zaczal zagadywac o modemie.
ale sie z kolegami z ulicy zgadalismy i zrobilismy sobie siec
przekopalismy kawalek ulicy,czesc nawet 2 razy, bo zakopalismy jeden kabel ,to sasiadka tez sie chciala dolaczyc,wiec tzreba bylo odkopac i zakopac drugi
internet ksztaltuje cialo...
i wyzcekiwanie na upragnione SDI>>nasze okno na swiat
po pol roku od zlozenia wniosku, niezliczonych obietnicach i niedozcekanych wizytach monterow... wreszcie w grudniu 2001 bodajrze podlaczyli nam internet!!!
co to bylo...
nieprzespane nocki, bo w koncu limitow nie bylo, impulsy tez nie lecialy....
ale bardzo milo to wspominam....
moja pierwsza sieciowka-genius na chipie realtek'a.... dziala mi w kompie do dzisiaj,.,, pzrezyla kilka burz, inne sieciowki w drugim kompie padaly,ale ta dziala dalej...