Ze zgroza przeczytalem dzis ten artykul:
http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3263641.html
"Wśród polskich nastolatków zapanowała moda na samobójstwa, które
zapowiadają w internecie. W sieci wymieniają się też sposobami i radami na
ten temat. Socjologowie biją na alarm - to jest zaraźliwe!
Policyjni specjaliści, którzy na co dzień zajmują się śledzeniem internetu,
dostali nowe wytyczne. Dokładnie czytają fora i blogi, wychwytując wątki o
samobójstwach. Wszystko przez to, że coraz więcej nastolatków z Polski chce
się zabić i coraz częściej szuka na ten temat informacji w internecie."
To wydaje mi sie jakies zupelnie nienaturalne... skad biora pomysly Ci ludzie na to?
Chociaz z drugiej strony ja się nie dziwię.
Obecnie młodym ludziom niczego się nie proponuje. Oprócz bezrobocia. Za komuny było ponuro i posępnie, także nie było perspektyw, dla młodego był hotel robotniczy na wielkiej budowie socjalizmu i w perspektywie dwa pokoje z kuchnią na pięć lat przed emeryturą. Ale był też Kościół, który jednoczył ludzi w biedzie, ludzie nie czuli się samotni, organizowali się, współczuli jeden drugiemu, pomagali wzajemnie. Teraz państwo jest tyłem do obywatela tak samo jak było, nawet bardziej bo za komuny można było obdarować biednego a teraz formalnie trzeba wtedy jeszcze zapłacić podatek. Państwo nie dość że samo nie dba o biednych to jeszcze przeszkadza tym którzy chcieliby zadbać. Kościół zaś jest kościołem triumfującym, biednemu i narzekającemu zdaje się mówić aby dał na mszę za to aby mu było lepiej. W kapitalistycznym pędzie do dobrobytu ludzie stali się sobie obcy, jeden patrzy tylko jak drugiego wykorzystać i na nim zarobić. Zawiodły nawet różne sekty - młodzi ludzie poznali się że zajmują się sprowadzaniem na manowce w celu wycyganiania pieniędzy. Najgorsze że w takich sytuacjach samobójstwa popełniają najbardziej wrażliwe, potencjalnie najbardziej wartościowe jednostki. Chamstwu obecna sytuacja nie przeszkadza dopóki wystarcza półlitrówek za niewielką cenę.