BBS: Maloka BBS
Data: 20-07-1994
Autor: Hulek
Cześć Grajkowie Zakrwawieni!
Czemu tylko faceci tak męczą te gry? Niespełnione marzenia o bohaterstwie?
Kompleksy i chęć odegrania się na innych? Nuda? Ucieczka od świata realnego?
Nudnego i brutalnego?
Ależ skąd... Oni się nie znają...
Bzzzz
Lecę. Są, dwie Alphy. Ja im pokażę kto tu rządzi. Jak osłony? OK. To na nie wezmę... srrrruuuu... poszły... się je.ać. Dalej kto?
Są! Bombowce... Atakują... Moje kochane stateczki! Zostawić ich! Namiar... zakręt... jeeeest... Ognia... heee... ale dupek, błysnęło i po nim.
Ale co to? Mój tyłek! O zdradzieckie psy! Od tyłu?! Zakręt... podładować osłony... namiar... torpeda... i koniec...
Dobra, misja chyba skończona... Ale co to? Niszczyciel gwiazd?? O cholera, za blisko jestem! Strzela! Zakręt.. unik... dostałem... osłony do kitu... znów unik... i znów mi się błyska... konsola spalona...
AAAA! HIPERSKOK!.. zje..ny!.. Znów mnie złapią i będą przesłuchiwać.. Ach ten mój ojciec w masce... ale co tam... polecę znów...
Bzzzz
Słyszę ich... są blisko. Dreszczyk przechodzi po plecach. Gwałtowny obrót, z tyłu nie ma nikogo... uffff. Więc musi być tu jakieś bydlę.
Co wybrać? Chyba pacyfikator numer 3, kochana flinta, nigdy nie zawodzi. Dobra, będę wkraczał.
Wzzziuuu... Drzwi otwarte... Aaarrh, podstępne zwierzę! Bach! Stworze... masz za swoje, nie będziesz drapać.
Przemykam pod ścianą... WOW!! Ale ryk! Dużo gości. Jestem zakryty? OK... jaka broń? Rozsiewacz pokoju numer 4. Już do was idę chłopaki.
Jestem! Aaaaaa tatatatatatata Jeeeeeessss Jeeeeeee

... Orgazm za orgazmem... koniec! AAA! Koniec amunicji! Zwiewam stąd...
Obrót... Choroba, prosiaczek mnie zaszedł... Co robić, co robić? WIEM!!! PIŁA ŁAŃCUCHOWA! Czyli giń w pokoju!
Wrrrrr... gościu... Nie uciekasz? Głupiś... wzzzzzzz wzzzz bluzg bluzg, och... jak ładnie zdechł...
Kto dalej? No! Chłopcy! Dawać tutaj, bo piła stygnie... wwzzzzz wzzzzz to lubię wzzzzzz ta krew na hełmie wzzzzz ufff ślicznie to wygląda... Szkoda, że tak prędko... Musimy to chłopaki kiedyś powtórzyć...
Słabo się czuję... tak na 10%... może jakaś apteczka, albo szpryca? Jest! Biegnę do niej... ten sssykk!!! Z boku wypadła... nie zdążę!!! Aaaa... No tak, ładny widoczek pośmiertny... Krew mnie zalewa... EXIT TO DOS
Bzzzzz
I tak można by długo, ale szkoda bajtów...
Ogólnie rzecz biorąc, to nieźle tak się rozerwać... Inna sprawa, co z psychiką?
Ale co tam, damy radę :-) Niejedną grę jeszcze przejdziemy... I są takie proste w porównaniu do tego pokręconego życia... Ale kiedyś się dorośnie...
Dobra! Ale to kiedyś! Teraz idę latać albo piłować...
Pa
PS Och, te kobity... Gdyby nie one, to kto by nam wyłączał komputer? Duże dzieci :-)