Dziś wybrałam się na spacer z aparatem i doczepionym do niego, niedawno zakupionym raynoxem. Najwidoczniej niestety sam raynox nie wystarczy żeby wykonać tak boskie fotki, jak coponiektórzy wrzucali, ale i tak jest lepiej niż było. Pech chiał, że jak tylko wyszłam z klatki zaczął padać deszcz, ale stwierdziłam, że i tak poszukam w krzaczkach jakiś robaczków. Niestety robaczki przestraszyły się deszczu i sie pochowały, jedynie na biedronki deszcz zadziałał pobudzająco, bo wszystkim się wzięło na bzykanie
I WAM chyba też, bo forum strasznie opustoszałe (nawet nikt nie próbuje rozwiązać mojej fotozagadki)
Ta chyba wolała się najeść niż pobzykać, ale akurat przed nosem jej się stołówka zamknęła
to dowód, ze deszczu sobie nie zmysliłam:
Irysik napotkany w jakimś dzikim ogródku:
A takich gagatków możecie mieć za kołnierzem, jak się będziecie kręcić pod drzewami, bleee