Wczoraj jak biegałam, zobaczyłam piekne waszki, więc dziś wyruszyłam z aparatem na polowanie. To było w lesie nad Wisła. Kosztowało mnie to poparzenie pokrzywami oraz spotkanie z jakimś "niepewnym metalowcem" który pojawił się nie wiadomo skąd i zwrócił mi uwage, "ze jak się schylam to mi się ciało odsłania i że mam uważać, bo hormony buzują, to jest las i różne rzeczy mogą się stać"... nie no przegięcie, chyba zacznę fotki robić tylko pod blokiem... Jednak mimo wszystko było warto, jak zobaczyła zdjęcia po zrzuceniu na kompa byłam bardzo zadowolona, w szczególności z upolowanej waszki:
widziałam też, jak mrówka ciągnie wciąż jeszcze żywą osę (czy pszczołę, nie wiem nie rozróżniam)
Spotkałam jeszcze jakiegoś bzyka, nie wiem co to było, bo o wiele większe od bączka, pierwszy raz widziałam takiego wielkiego bzyka:
oczywiście bez zdjęć porno

by się nie obeszło, ale tym razem wcale nie napalone biedronki, a srebrzysto-zielone żuczki:
Załapał się jeszcze pajączek, który był bardzo płochliwy, kilka razy go podchodziłam
no i na koniec (bo inne drobniejsze robaczki pomijam w moim sprawozdaniu) dwa motylki:
Pozdrawiam.... poparzona przez pokrzywy rocherka