Witam,
Może tu wreszcie się wyżalę choć wiem że to nic nie zmieni, ale.. Widzę że jesteście w większości Młodzi. Ja także kiedyś młody byłem. Płaciłem ogromne podatki, nawet gdy nie musiałem (wolny zawód, sektor prywatny), nawet gdy mogłem kombinować do woli, zbierać na luksusy. Płaciłem, bo wierzyłem że gdyby co...
Stało się - niestety. Byłem na tyle głupi że postanowiłem z kalectwem sam walczyć wtedy gdy jeszcze Komisja ZUS dawała mi grupę "na poczekaniu".
Wywalczyłem tylko tyle, że coraz starszy i słabszy jestem, coraz trudniej jest mi żyć (głównie bół) a zamiast Komisji są "lekarze orzecznicy" jeżdzący
w pojedynkę do domów tych których mają "kwalifikować" luksusowymi Mercedesami. Wiem już jak takie badanie wygląda: "specjalista" siada na fotelu, i czeka - ile oferujemy?
Niestety nie biorą pod uwagę takiej prostej możliwości: chory
nie ma pieniędzy na "załatwienie sprawy".
Skoro nie ma pieniędzy, to nie ma rozmowy - mówi wychodząc Pan Doktor Orzecznik.
Nie liczcie, że ktokolwiek mu cokolwiek dowiedzie. O dziwo nawet policja na nich rzadko prowokacje robi, powiadamialem, odpowiedzieli ze to sprawa bez szans. ZUS "oszczędza".
Pytam się sam siebie często w noce bezsenne: po co i na kogo przez tyle lat płaciłem te podatki?

To tak, do przemyślenia..
Pozdrawiam