|
@Banana Coctail,
Wydaje mi się, że mylisz kilka pojęć. Ja pisząc nocą, wymieszałem niechcący epoki (skoki myślowe między latami międzywojnia a PRLem). Przede wszystkim jestem zwolennikiem gospodarki rynkowej, nie dlatego abym w pełni popierał jej złe strony (sam ich właśnie doświadczam) ale dlatego że innego równie zdrowego systemu ekonomicznego po prostu nadal nie ma.
Jeśli ktoś dyskutuje ze mna tak jak Ty, używam stale jako argumentu "bajki o wiewiórkach" (znasz? wiewiórka-magazynier dzieliła orzeszki..). Marx i Engels pisali teoretycznie matematycznie (makroekonomia) opierając swe dywagacje na wskaźnikach ekonomicznych Zachodu ich czasów, dziś już archaicznych. Zbrodnią było proste ich przenoszenie do niemal średniowiecznej Rosji. Kto tą zbrodnię popełnił? Czyż nie był to pewien taki rosyjski stepowy Lepper, ten sam zresztą, który kazał na piśmie "starannie zabić dzieci Cara"? Wykonawca tego rozkazu, zapiekly bolszewik po tej egzekucji - zemdlał.
Co to ma wspólnego z czlowieczeństwem, z humanizmem?
Kościól od wieków ma w państwie stale malejące wpływy, poczytaj jak to było w Europie Średniowiecza, wtedy dopiero westchniesz.. Nie odważyłbym się jednak postawić tezy że należy malenie tych wpływów sztucznie przyśpieszać (anomalie, zboczenia, nadal istniejące zagrożenie totalitaryzmami, itd.). Był kościół jakże niedawno jedynym dla takich jak ja (o dziwo, "realny socjalizm" zacieklej tropił antysowieckich socjalistów niż szpiegów Ameryki) jeszcze niedawno schronieniem. O dziwo nic w zamian nie żądając.
Dlaczego nie zastanawia Cię nadal nieujawniona Polakom skala terroru PRL? Czy jest to "jedyna droga do dobrobytu"? Katowanie ludzi, ich upadlanie, łamanie im kości, więzienie w jednej celi z najgorszymi zboczeńcami, stałe śledzenie wszystkich przez wszystkich, powszechne płatne kapusiowstwo itd.
Abstrahując od spraw materialnych dopiero od siedemnastu lat nie muszę się bać. Musiałem żmudnie nauczyć się chodzenia srodkiem chodnika. Po podobno "socjalistycznej" Polsce.
Wiem, napiszesz że mogło być gorzej (kołchozy, burzenie kościołów), że polskie "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne" to sukces.
Dla mnie jest to klęska, pozwalająca zastopować nas jako naród gospodarczo o 20-30 lat względem sasiadów. Inna sprawa, że to u nas najłatwiej było zainicjować destrukcję terroru ZSRR. Ale jakim kosztem?
Pozdrawiam
Ostatnio zmieniany przez Gomez47 : 22.06.2006 o godz. 14:43
|