Czyli jednak: "jeśli nie pojmujemy o co chodzi, to
na pewno chodzi o pieniadze" - jak mawiał mój antenat, polski włościanin z maleńką domieszka krwi izraelskiej

. Czyli prawie "szlachtycz", jak to mówi głowa siadującego z nami panstwa (moczarstwa niegdyś).
Ale na kogo oni tuż pod naszą granicą ćwiczą napadowywanie? Na Miecia?

Och, spróbujcie Polski nie kochać. Nie da się.
Choćby i Czterech Pazernych.