|
Według mnie to głupi pomysł. Armia powinna być jakoś tak zawodowo-kontraktowa, czyli połowa zawodowców co "pracują" w armii i żołnierze na kilkuletnich kontraktach (co są prawie jak zawodowi, mogą potem kontynuować karierę w wojsku). Przecież wiele pisze się o zmniejszaniu armii, więc powinna ona być wyszkolona i zawodowa. W końcu tnie się na złom sporo okrętów a na nowe nas nie stać. Ilość czołgów, samolotów też jest mniejsza i są bardziej skomputeryzowane niż kiedyś. Do ich obsługi nie wystarczy 4 miesięczne przeszkolenie, z czego połowę rekruci uczą się musztry i odróżniania końca lufy kałacha od kolby. Na misje zagraniczne, też są potrzebni specjaliści. Wygląda więc,że to przeszkolenie, ma znów, według sowieckich wzorów, dać wojsku "mięso armatnie" (bo co ci ludzie będą wiedzieć o taktyce i sposobach walki), które będzie można pchnąć na białoruskie T72 czy niemieckie Leopardy jakby co (z kałachem z lat 60tych, RPG7 z lat 70-tych i granatem F1 pamietającym zdobycie Berlina).
__________________
SITH LORD
|