|
Ten to ma fajnie. Ja nie mam nic w pokoju bo wszystko co latalo zdechło od fabryki Chemik Police :-) Nawet pajaka nie uświadczysz. Jedyne co to latają jeszcze chrabąszcze majowe.
Skoro o szerszeniach mowa człowiek jak był mały to byl dopiero głupi. Pamiętam jak w praku na wsi był SHR i mieli taką stara piwnicę. W rogu było gniazo szerszeni i jak ktoś z rowieśników wtedy kamieniem rozbił to gniazo. Zmiataliśmy z parku, że hoho. Pózniej nie slyszelismy aby gdzieś na wsi ktos był pokąszony :-) A tak naprawde człowiek jak młody i w wakacje nie miał co robić to głupiał heh.
P.S Moja ŚP babcia miała na stychu w powojennym domu szerszenie i żyła z nimi w zgodzie kilkanaście lat. Nie wiem czy jest to normalne. Ja się cholernie bałem do niej jeździć ale wielokrotnie stawałem z szerszeniem oko w oko w kuchni. Jeżdziłem do babki kilkanąście lat. Przez te kilkanaście lat w kuchni byłem może raptem kilka razy.
Ogólnie szerszenie fuj fuj. Oso-pszczoło-mutant :-)
|