Cytat:
|
Napisany przez grzeniu
Mozliwe wiec, ze ten licencjat to jakby odpowiednik inzyniera na uczelniach nie technicznych, tylko ze ma sie go po 3 latach.
Co on tak naprawde daje? Wg zaslyszanych opinii pracodawcow nikt nie traktuje go powaznie, licencjaci mysla podobnie....to po co to wymyslili?
|
Generalnie u nas ostatnie 2 lata to tylko praca mgr + bimba (wybierane przedmioty). Wszystkie takie powazne przedmioty sa na pierwszych 3 latach i generalnie u nas licencjat ma jakas tam wartosc. Ale ja chce miec lepszy papier, bo wiadomo ze mgr jest CO NAJMNIEJ tak dobry jak licencjat, bo go wlasciwie zawiera, a do roboty mnie nie cisnie (nie mam 15-letniej dziewczyny w ciazy mimo panujacej mody), wiec zostane na uczelni do mgr.
Generalnie to jak sie idzie do pracy jako 'robol' (nie wazne czy robol-bankowiec, robol-programista, robol-handlowiec) to nie patrza tak bardzo na papier jak na doswiadczenie. Ale jak sie potem cos wiecej chce, w szczegolnosci nie byc robolem, tylko szefem roboli, to papier, a wlasciwie jego brak troche blokuje. I tu nie zaden licencjat, tylko mgr potrzebny, rowniez zeby mozna bylo sobie po burakowemu wpisac na pieczatke i jak raz widzialem na nagrobek