|
co wy na to?
Po pięciu dniach od rozpoczęcia maratonu nowojorskiego na metę w Parku Centralnym dotarł w piątek Lloyd Scott, były brytyjski strażak. Liczącą 42 km 195 m trasę pokonał w 65 kilogramowym ekwipunku płetwonurka.
Scott spędzał noce w remizach strażackich. Za dnia przemierzał trasę prowadzącą przez pięć nowojorskich dzielnic, podpierając się na ramionach dwóch osób. Tylko hełm, który miał na głowie ważył 20 kg, a każdy z butów ponad 12 kg.
Na trasie maratonu Brytyjczyk przebrany za nurka zbierał datki na walkę z białaczką oraz dla rodzin strażaków, którzy zginęli 11 września 2001 roku. Swoim wyczynem chciał pokazać jak czują się chorzy na raka lub białaczkę, jak ich życie jest bolesne i powolne. Jednocześnie ukończenie maratonu symbolizowało
pokonanie słabości i sukces walki z chorobą.
Scott w przeszłości był chory na białaczkę. Organizatorzy maratonu wspierali jego wyczyn. Choć oficjalny regulamin nakazuje zakończenie biegu po 11 godzinach od jego rozpoczęcia (3 listopada rano), to dla Brytyjczyka zrobiono wyjątek.
- Popieramy Lloyda Scotta w jego wysiłkach i wsparciu dla wspaniałej sprawy - oświadczył w oficjalnym komunikacie Nowojorski Klub Biegaczy (New York Road Runners Club), który był głównym organizatorem słynnego maratonu. (PAP)
|