coś pozytywnego - bez problemu dzisiaj znalazłem miejsce do zaparkowania przy cmentarzu. pierwszy raz w historii

- przypadkiem, ale to mniej istotne
wiedziałem, że to były miłe złego początki.
wiało niemiłosiernie, padało i do tego było zimno, a mi się akurat popsuł zamek w kurtce
na dodatek popsuły się dwa parasole, które mieliśmy ze sobą
no, ale potem były miłe aspekty - ksiądz prowadzący uroczystość nie trzymał ludzi na tym zimnie i wygłosił tylko kilka zdań homilii, przez co cała msza trwała bardzo krótko
kolejnym pozytywem jest to, że nie dostałem żadną gałęzią
jakiś facet stojący niedaleko mnie tego szczęścia nie miał i oberwał w łeba
nie była to wielka gałąź, ale wiadomo lepiej nie dostać niż dostać