grubo ponad 100km... kuszace, ale nie dam rady
rower wchodzil by w rachube, ale tylko w wersji, ze jade sam
niestety najpierw musze sprzedac Corke dziadkom, wiec odpada... no i mam nadzieje, ze damy rade razem przyjechac
ale tym razem biore buty i mam zamiar rozsmieszac Was codziennie moim glupawym strojem biegowym