|
w sobotę rano pojechałam do mojego ukochanego, ubrałam sie w długie spodnie i sweterek bo było chłodno jak wychodziłam. dojechałam do Wawy, a tam gorąc, jadąc w autobusie myślałam że sie upiekę, przystanek od celu zerwała się burza, wiec jak wysiadłam i przeszłam 4 kroki byłam już cała mokra. minęło ok. 15-min wyszło słonko.
dziś sytuacja była bardzo podobna z różnicą że jechałam do lublina. wyszliśmy w domu było ciepło, czekając na pociąg znów zrobiło sie mroźno, a teraz już jak siedzę w pracy jest słoneczko.
__________________
wsciekła baba
|