Koledze obarowi chodzi zapewne o tloczone plytki rodem zza Buga

Faktycznie, jakość niektorych z nich pozostawia wiele do zyczenia.....IMHO to jednak kwestia umiejetnosci domoroslych inzynierow dzwieku, ktorzy tworza plyte-matke dla tych piratow z oryginalu. Nawiasem mowiac, te same albumy tloczone w roznych miejscach czasem rzeczywiscie roznią sie jakoscia, a zwlaszcza brzmieniem dzwięku. W "podrasowywaniu" plytek na wlasną modłe przodują zwlaszcza Amerykancy... Zdarzylo mi sie kilkakrotnie sluchac tych samych plyt brzmiących zupelnie inaczej, zaleznie od miejsca wytloczenia. Inna rzecz, ze niektore oryginale rowniez nie sa wolne od roznych podejrzanych zaklocen - np. trzaskow na koncu sciezki czy nawet w srodku utworu. Znamienne, ze ma to miejsce w pozniejszych wznowieniach tego samego albumu, podczas gdy we wczesniejszych wszystko bylo ok. Zakladam, ze ta sama plyta-matka nie jest "w obiegu" przez kilkanascie lat, tylko dla kazdej edycji przygotowuje sie nowa. Gdyby tak bylo, sprawa bylaby jasna - plyta po prostu "zuzywa sie" z biegiem czasu. W przeciwnym razie wniosek jest taki, ze kiedys, gdy plyta CD byla rarytasem, przykladano do jej jakosci wieksza uwage niz dzis....Oczywiscie, to duze uogolnienie - tych skopanych z lekka plytek nie jest chyba az tak duzo.