Cytat:
Napisany przez sobrus
wiesz wydaje mi się że szajsungi są znacznie lepsze od sd-r5372.
bo mimo że sie sypią (a przynajmniej kiedys sie sypały) to przynajmniej poki dzialają to dobrze. i maja bardzo dobry odczyt.
a toshiba NIC dobrego nie miala.
-odczyt słaby i wolny
-zapis czasem nawet 8x (12x i 16x nigdy nie udało mi się odczytać niezaleznie czy to bylo sony czy verbatim) ale przewaznie jednak 4x-6x.
-"super" kompatybilosc z nosnikami RW - tylko Verbatimy mialy poprawnie rozpoznawaną prędkość reszta płyt @2.4x
-stosy niewypałów jake mi potworzyla przekroczyly chyba wartosc nagrywarki mimo ze kosztowala 350zl
-psula się na potęge ludzie wymieniali po 3 razy. Ja mialem szczeście - tylko raz.
Po prawie 3 latach eksploatacji nie potrafie znaleźć ani jednej zalety tego sprzętu. Gdybym wiedział jaka jest różnica między nią a pioneerem to sam bym ją wyrzucił na śmietnik i nie czekał az sie zepsuje.Ostatecznie jestem teraz na toshibe uczulony. Niewazne co produkują na pewno drogo i źle.
|

To co opisałeś, to była krótka charakterystyka 5372

. I taka była cała seria tych napędów. Wtedy (czyli krótko po powstaniu TSST) nagrywarki sygnowane jako TSST/Samsung były koszmarne, nie umywały się do 182M i współczesnych rozwiązań tegoż producenta. Ja wciąż używam starego czytnika (dawnej) Toshiby SD-M1712 i złego słowa powiedzieć nie mogę.
Tym samym stwierdzam, że ze wszystkich nagrywarek, jakie gościły w moim kompie, to 5372 była najgorszym szrotem