Lekarze strajkują... oj oj... czego oni nie żądają.. ogólnie zgadzam się z nimi ale..
no właśnie ale;/
Zdarzył się bardzo nie przyjemny wypadek, być może to śmieszne dla osoby która to obserwowała, ale miałem pecha i upadłem tak, że niestety uszkodziły mi się moje zęby, które niemiłosiernie mnie bolą. Środki przeciwbólowe słabo sobie radzą. Odwiedziłem dentystę w Starachowicach (jestem tu na feriach..). Który odmówił leczenia!!!

;/ uprzedzając pytania, wiedząc, jak to jest u państwowych, poszedłem do prywatnego.. (gotówkę oczywiście miałem przy sobie..).
Szanowny pan stomatolog podniesionym i zdenerwowanym głosem odesłał mnie do Warszawy
brak słów.. czemu ten człowiek zajmuje się tym, jak odmówił mi pomocy? przecież nie robiłby tego za darmo;/ ponoć to jest taki miły pan, co dobrze leczy... akurat;/
Załamka. Wracam do książki telefonicznej, bez przesady, nie będę się tłukł do Wawy autobusem w takim stanie.
Nie rozumiem postępowania tego Pana.. identyfikuje się z protestującymi lekarzami? Przecież leczy prywatnie.. a być może nie ma umiejętności
eeeh..