Podgląd pojedynczego posta
Stary 06.03.2008, 14:53   #2232
czary2mary
Zamaskowany
 
Avatar użytkownika czary2mary
 
Data rejestracji: 12.10.2005
Posty: 22,768
czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>czary2mary ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Dowcipy o Platformie Obywatelskiej

Facet wybrał się na ryby. Zarzuca wedkę, czeka, nagle spławik się rusza, więc gość wyciąga rybkę.
- Powiedz rybko, jesteś może ze złota?
- Nie. Z PO.
- Eee, to ty pewnie nie spełniasz życzeń?
- Nie, ja tylko obiecuję.



Studniówka Tuska. Rudy cudotwórca przemawia, chwaląc się osiągnięciami swego rządu. Mija godzina, dwie, trzy... Premier śmiało przechodzi od osiągnięcia do osiągnięcia.
- A tuż pod Mszczonowem Platforma Obywatelska doprowadziła do uruchomienia nowej, ekologicznej elektrowni, gdzie, zamiast węgla, pali się torfem - chwali się Tusk.
Głos z sali:
- Ale ja tam byłem, tam nie ma żadnej elektrowni!
Premier niezrażony peroruje dalej:
- A dzięki staraniom Platformy Obywatelskiej, niedaleko Jasła, wybudowaliśmy eksperymentalny odcinek autostrady siedmiopasmowej!
Tenże głos z sali:
- Ale tam *****a nie ma żadnej autostrady!
Nie wytrzymał w końcu Schetyna i w****ion*y krzyczy:
- A ty, gościu, zamiast wozić się po Polsce, lepiej byś TVN24 pooglądał!




Wigilia Studniówki. Baśń z 1001 cudu

***8211; Na początku ***8211; zagaił Premier ***8211; chciałbym podziękować. Słysząc te słowa, kilku ministrów czym prędzej zaczęło się pakować, pochlipywać pod nosem i wstawać z krzeseł. A pani Minister Zdrowia nawet załkała, szepcząc ***8222;Nie dali mi szansy!".

***8211; Podziękować za wysiłek, nie za dalszą współpracę ***8211; szybko dopowiedział premier, któremu rząd się trochę rozłaził. I rząd wtedy wrócił na stanowiska wokół wielkiego owalnego stołu, by obchodzić razem wigilię stu dni działalności.

Był chłodny sobotni wieczór. W TVP 1 krajowi szansoniści bili się o Eurowizję, a w telewizji TVN niania Frania o serce pana Skalskiego. Na prywatkach ludzie martwili się o przyszłość imprezy (czy aby na pewno nie skoczyć do hipermarketu po jeszcze jedną flaszkę?), a mężowie i żony stanu zebrani w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów troskali się o przyszłość Polski.

Było to posiedzenie nieformalne. I to tak bardzo, że zaproszono nawet przyjaznego wszystkim państwu Posła z Penisem oraz Doktora Muchołapskiego, znanego też szerzej jako Wicemarszałek Sejmu. Ten ostatni wprowadzał zresztą więcej zamieszania niż powagi, bo ciągle go trzeba było uciszać. Wciąż na głos układał obelżywe wiązanki o moralnych karłach bolszewickich z PiS, Jarosławie Bierucie, Lechu Gomułce, stalinowcach z CBA oraz kaczogrubasach.

***8211; Jutro studniówka ***8211; rzekł Premier. ***8211; Bardzo proszę o właściwy strój. Chłopcy białe koszule i kolorowy krawat, dziewczęta granatowe spódnice za kolana i białe rajtuzy.

***8211; Będziemy tańczyć? ***8211; pisnęła nikomu nieznana blondynka. Dopiero po dłuższej chwili Premier przypomniał sobie, że chyba powołał ją kiedyś na stanowisko Ministra Rozwoju Regionalnego.

***8211; No, jak dzisiaj nie ustalimy, co jutro mówić ***8211; odparł Minister Spraw Wewnętrznych ***8211; to faktycznie media z nami ładnie zatańczą.

***8211; Spódnice za kolana? To chyba na matury? ***8211; spytał nieco mechanicznym głosem Koalicyjny Wicepremier Ludowy.

***8211; Matur w tym roku nie będzie, bo nauczyciele strajkują ***8211; odparła pani Minister Edukacji.

Gwar panujący w sali obrad ucichł jak nożem ucięty. Przerażone oczy wpatrywały się w Premiera z pewną taką niepewnością. Szef Doradców Premiera zakasłał w mankiet.

***8211; Za naszej kadencji nie ma strajków ***8211; przypomniał delikatnie. ***8211; My prowadzimy dialog społeczny.

Pani Minister Edukacji spąsowiała i wydukała ciche ***8222;przepraszam".

***8211; To co robiło dwanaście tysięcy nauczycieli na manifestacji? ***8211; spytał Koalicyjny Wicepremier (nieco mechanicznym głosem).

***8211; Wyrażało poparcie dla rządu ***8211; oświadczył Szef Doradców. ***8211; Mieli dosyć ponurych lat tyranii ciemniaków i zaraz po obaleniu kaczystów wylegli radośnie na ulice wyrażać swe szczęście pląsami i śpiewem.

***8211; Ale dlaczego śpiewali Międzynarodówkę? ***8211; dopytywał się Minister Obrony.

***8211; W uznaniu dla nowej jakości w mojej polityce międzynarodowej! ***8211; z dumą ogłosił Minister Spraw Zagranicznych. ***8211; To znaczy***8230; W naszej polityce międzynarodowej. ***8211; poprawił się zaraz nieco ciszej, zgromiony wzrokiem Premiera.

***8211; U nas też były stra... znaczy, demonstracje poparcia dla rządu! ***8211; wypaliła Minister Zdrowia. ***8211; I od razu się poprawiło. Liczba chorych spadła tak bardzo, że pielęgniarki mogły odejść od łóżek pacjentów. Bo kim się tu opiekować, kiedy wszyscy zdrowi! ***8211; entuzjazmowała się pani minister. ***8211; Potem lekarze przestali operować, no bo kogo tu rozcinać, jak wszystkim żyje się lepiej! I jaka od razu oszczędność dla budżetu! NFZ niczego nam nie musi refundować!

***8211; A u mnie rząd demonstracyjnie poparli celnicy! ***8211; włączył się Minister Finansów. ***8211; Dość mieli tej PiS-owskiej polityki podejrzeń i pomówień. Przecież nie będą grzebać obcym ludziom w bagażu i traktować ich jak przestępców! Więc przestali robić te upokarzające kontrole na granicy. Tylko że kierowcy to jakaś nieuświadomiona prawicowa dzicz, w ogóle się nie połapali. Zamiast jechać przez przejście graniczne, chcieli blokować Warszawę! Kompletne cymbały!

***8211; Górnicy też są z rządem! ***8211; oświadczył uroczyście (choć nieco mechanicznym głosem) Wicepremier Koalicyjny, który był też i Ministrem Gospodarki. ***8211; Niektórzy zjechali pod ziemię, żeby wyrąbać sto chodników na sto dni rządu.

***8211; I nie wyjdą, dopóki nie skończą! Takie charakterne chłopaki! ***8211; dopowiedział Minister Infrastruktury. Było to wszystko, co miał do powiedzenia od dnia zaprzysiężenia.

***8211; Tego będziemy się trzymać! ***8211; rzekł Szef Doradców. ***8211; Ale żeby wszystko ładnie jutro na konferencji prasowej wypadło, mam tu dla każdego studniówkową ściągawkę. Początek jest wszędzie taki sam. ***8222;Nadejszła wiekopomna chwila".

***8211; To moje ***8211; szepnął Minister Rolnictwa.

***8211; ***8222;Po latach niewoli i mrocznej PiSowskiej opresji zaświtała jutrzenka swobody ***8211; czytał Szef Doradców. ***8211; Jak po burzy nadchodzi spokój, a po nocy dzień, jak po głodzie dostatek, a po suszy deszcz". Dalej trzeba powiedzieć, że zastaliście ministerstwa zrujnowane, ale zostawicie murowane. I dołożyć listę osiągnięć własnych.

***8211; Z tym deszczem to bym się nie wyrywał ***8211; pokręcił głową Minister Kultury ***8211; bo jak będzie powódź, to popłyniemy jak rząd Cimoszewicza.

I wtedy zapadła niezręczna cisza. Dopiero wówczas dało się słyszeć dziwne odgłosy dobiegające z drugiego końca sali, gdzie siedział Minister Sprawiedliwości. Otaczała go grupka siwych, doświadczonych sędziów i adwokatów, którzy mamrotali monotonnie, lecz głośno. Było to zagłuszanie, na wypadek gdyby minister musiał przedstawić informacje niejawne. Każdy z adwokatów miał też przy boku krótką poręczną pałkę, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy w pobliżu pojawi się jakiś młody konkurent bezczelnie chętny do praktyki w zawodzie.

***8211; U mnie wszystko jak trzeba! ***8211; uśmiechnął się szeroko minister. ***8211; Wywaliliśmy na zbity pysk wszystkich PiSowskich prokuratorów, sędziów, prezesów i innych tam. Teraz będziemy stawiać im zarzuty.

***8211; A jakie? ***8211; zaciekawił się Minister Obrony.

***8211; Takie tam***8230; ***8211; Minister Sprawiedliwości machnął ręką ***8211; że faktury za środki czyszczące zgubione, dwóch spóźniało się do pracy, jeden ma nieaktualne badania okresowe, jeden dziecko nieślubne z ukraińską gosposią, trzech jadło służbowe obiady w Pizza Hut. W ogóle straszny bałagan był w naszym pionie. Kilka osób próbowało wszczynać postępowania, ktoś podobno przesłuchiwał świadków, jeden sędzia to nawet chciał wydać jakiś wyrok, ale go na szczęście woźny sądowy w porę związał i zakneblował.

***8211; Skaranie boskie z tymi PiS-owskimi złogami! ***8211; sapnął Poseł z Penisem. ***8211; Na mnie też ciągle jakieś sądy i kontrole nasyłali! PIT-y, VAT-y, ZUS-y! A niby skąd na to wszystko mam wziąć? Co to ja, Caritas?

***8211; Spokojnie ***8211; rzekł Minister Sprawiedliwości. ***8211; To jest już normalny kraj, nikt tu nikogo po sądach ciągał nie będzie!

***8211; Tylko tego maoistowskiego chłystka Ziobrę, tego hunwejbina padlinożernego trzeba postawić przed Trybunał Stanu! ***8211; włączył się Wicemarszałek. ***8211; I Antka, i braci, i Ziobrę, i Szczygłę, i Antka. I Ziobrę! I braci!

Minister Sprawiedliwości wskazał głową na kąt sali, gdzie dwóch radców w eleganckich garniturach zrzucało co chwila paprotki z półki na laptopa, fotografowało efekty i pilnie notowało. ***8211; Bez pośpiechu, panowie. Jak dopasujemy odciski doniczek, to się przyszykuje najpierw trybunalik, a potem przytulną celę. Tylko się martwię ***8211; tu minister się zasępił ***8211; żeby ten Ziobro wcześniej komuś palców nie obciął, bo wtedy go będę musiał wypuścić. W końcu prawo ma być równe dla wszystkich.

***8211; Dobra robota! ***8211; pochwalił Premier ***8211; Kto następny?

Wtedy Minister Obrony podniósł rękę.

***8211; Nasze wojska donoszą, że w Afganistanie i w Iraku nie ma już żadnych PiSowców ***8211; zameldował. ***8211; Ostatnich trzech wytropiliśmy w Karbali. Nie było łatwo, bo to szczwane bestie, kute na cztery nogi. Próbowali nam wmówić, że są z partii Baas, a nie PiS.

***8211; PiS, Baas, jeden pies ***8211; sentencjonalnie mruknął rozmarzony Minister Zagraniczny. ***8211; Trzeba dorżnąć watahę.

***8211; Operacja jest w toku ***8211; poinformował Minister Obrony. ***8211; Teraz jedziemy szukać ich do Czadu.

***8211; Tam nie będzie łatwo ***8211; zafrasował się Wicemarszałek Sejmu. ***8211; Czarna sotnia szkodników z PiS łatwo się może ukryć wśród miejscowych czarnych.

***8211; W kraju też mogłoby iść sprawniej ***8211; z wyrzutem rzekł Minister Spraw Wewnętrznych. ***8211; Robimy w resorcie, co możemy, ale koalicjanci nam nie pomagają.

Minister Rolnictwa bezradnie rozłożył ręce. ***8211; Takie uwarunkowania, co robić***8230; Mój pion jest wyczyszczony z pisiactwa. Teraz wyrzucamy tych, co głosowali kiedyś na AWS. Ale nie mamy jak ścigać niedobitków po lasach, bo wszystkie wykupił Piskorski.

***8211; W moim ministerstwie było łatwiej ***8211; pochwalił się Minister Zagraniczny. ***8211; Okazało się, że wszyscy, którzy byli za PiS-em, tylko udawali. Tylko prezydent ciągle się wpieprza, ambasadorów mi chce nominować, na spotkania międzynarodowe próbuje jeździć.

***8211; Trzeba go czymś zająć ***8211; stwierdził Szef Doradców.

***8211; Może po cichu uznamy niepodległość Kosowa i wyślemy tam doradców wojskowych? ***8211; zaproponował Minister Zagraniczny ***8211; A prezydent się dowie z Onetu i z telewizji.

***8211; A jak się będzie potem pieklił, to mu wyślemy telegram, że jego doradca jest małą dziewczynką ***8211; dodał Szef Doradców.

***8211; Z naukowego punktu widzenia mam pomysł ***8211; nieśmiało odezwała się pani Minister Nauki. Był to pierwszy pomysł w jej resorcie od zaprzysiężenia. ***8211; Ten zestrzelony amerykański satelita mógł zawierać broń biologiczną. I jak przelatywał nad Polską, to mógł mieć przeciek.

***8211; A co to niby pomoże? ***8211; zdziwił się Poseł z Penisem.

Twarz Ministra Spraw Wewnętrznych rozjaśnił uśmiech! ***8211; Łapię! Kocia grypa! Powiemy, że to była kocia grypa, groźny wirus C2H5OH! A satelita przeleciał akurat nad Krakowskim Przedmieściem! Genialne! W Pałacu Prezydenckim zrobi się kwarantannę, a media się zaplują czerwonymi paskami!

Premier pokiwał głową z uznaniem dla konceptu, zapisał coś w notesie i rzekł: ***8211; Wszystko pięknie, ładnie, ale musimy przyśpieszyć, kochani, bo się spóźnię na autobus!

***8211; Do Gdańska? ***8211; spytał nieskładny chór kilku głosów

***8211; Nie, na Dworzec Centralny. Linia 502 ***8211; odparł Premier.

***8211; Kolejarze straj***8230; Znaczy, manifestują poparcie dla rządu!? ***8211; rzuciła ryzykowny domysł Minister Zdrowia

***8211; Niechby tylko spróbowali! ***8211; zażartował rubasznie Minister Spraw Wewnętrznych, bo tak się w resortach siłowych żartuje. ***8211; Nie, po prostu premier jedzie do Ameryki, na spotkanie z prezydentem Bushem.

***8211; Ale przecież to dopiero za dwa tygodnie? ***8211; zdziwiła się Minister Edukacji. ***8211; I dlaczego przez Centralny?

***8211; Podróż trochę potrwa. ***8211; wyjaśnił Minister Zagraniczny. ***8211; Premier musi kupić w kantorze dolary. Potem mamy pośpieszny pociąg do Łodzi Fabrycznej. Nocujemy w hotelu Grosik. Rano złapiemy autostop na lotnisko Lublinek. Stamtąd Ryanairem lecimy do Charleroi.

***8211; To pod Brukselą ***8211; błysnął wiedzą Minister Obrony. ***8211; Tam to dopiero nie lubią PiS-u! A niedaleko jest Waterloo, gdzie kiedyś Anglicy dokopali temu francuskiemu Kaczorowi!

***8211; Dwa dni później mamy lot do Lyonu. Stamtąd autokarem do Calais ***8211; ciągnął Minister Sportu ***8211; i już w środę przeprawiamy się barkami przez kanał La Manche. Śpimy w Dover, pod miastem jest taki mały, słodki bed & breakfast.

***8211; Znam, znam ***8211; pokiwał głową Poseł z Penisem. ***8211; Zawsze się tam zatrzymuję, jak wiozę forsę na Kajmany.

***8211; O świcie przyjedzie po nas ambasador Wielkiej Brytanii i zabierze samochodem do Southampton ***8211; kontynuował Premier. ***8211; Wieczorem odpływamy do Ameryki na pokładzie frachtowca ***8222;Duma Walijczyków". Skromna kabina trzeciej klasy, z widokiem na maszynownię.

***8211; Genialne! ***8211; sapnął Minister Zagraniczny. ***8211; To się nazywa tanie państwo! Nie jakieś tam luksusowe samoloty rządowe!

***8211; No dobra! ***8211; Premier klasnął w ręce. ***8211; Czas leci! Następne resorty, proszę referować! Po kolei: obniżka podatków, podwyżki dla wszystkich, nowe autostrady, metro, stadiony, dotacje z Unii, wzrost gospodarczy, czystsze środowisko, proszę bardzo!

Ale klaśnięcie Premiera odbiło się tylko od ścian opustoszałej sali. Pozostali ministrowie pierzchli bowiem w popłochu, wykorzystując nieuwagę Premiera, przerażeni najwyraźniej faktem, że będą musieli opowiedzieć o swoich sukcesach. Być może mieli ich tak wiele, że po prostu nie wiedzieli, od którego zacząć. Tak czy inaczej na posiedzeniu nie został prawie nikt.

***8211; Z kim ja muszę pracować... ***8211; westchnął Premier.

***8211; Ja właściwie też muszę już lecieć***8230; ***8211; bąknął Minister Kultury. ***8211; Na Polsacie zaczyna się ***8222;Halo, Hans".

***8211; Zdaje się, że miałeś skończyć z polityką historyczną! ***8211; ofuknął go Premier. ***8211; Lepiej się zastanów, co zrobić jutro z tą konferencją na sto dni.

***8211; Może zwołamy jakiś szczyt? ***8211; zaproponował Minister Spraw Wewnętrznych.

***8211; Jaki szczyt?

***8211; Biały szczyt, zielony szczyt, nie wiem, czerwony szczyt ***8211; na głos myślał minister. ***8211; Najlepiej jakiś szczyt wszystkiego.

***8211; Za późno ***8211; Premier spojrzał na zegarek. ***8211; Nie zdążymy nikogo zawiadomić. A poza tym na Canal Plus zaraz będzie magazyn ligowy, chciałem sobie obejrzeć.

***8211; Mam! ***8211; wykrzyknął Szef Doradców. ***8211; Odwołamy sto dni!

***8211; Odwołamy?

***8211; Tak jest! Odwołamy! Ile niby dni już rządzimy? ***8211; zadał podchwytliwe pytanie Szef Doradców.

***8211; No niby sto ***8211; rzekł niepewnie premier.

***8211; A figa! A gdzie soboty, niedziele i święta? To niby też ma się liczyć?! ***8211; zaperzył się Szef Doradców. ***8211; Jak policzymy tylko dni robocze, to do stu dni nam zostaje jeszcze prawie miesiąc!

***8211; Odejmij jeszcze moje Dolomity! ***8211; przypomniał uradowany Premier. ***8211; Przecież na urlopie nie rządzą, co nie? To kiedy wtedy wypadnie studniówka?

***8211; Gdzieś w Wielkanoc ***8211; odparł Minister Zagraniczny. ***8211; Wtedy trochę nie wypada świętować. Może pierwsza niedziela po Wielkanocy?

***8211; Weekendu szkoda ***8211; mruknął Premier. ***8211; Lepiej poniedziałek.

***8211; Nie lubię poniedziałków ***8211; zaprotestował Wicepremier Koalicyjny (nieco mechanicznym głosem).

***8211; No to wtorek ***8211; zdecydował Premier. ***8211; Jaki to będzie dzień?

***8211; Pierwszy kwietnia. Prima aprilis ***8211; odparł Szef Doradców.

***8211; Doskonale! ***8211; zatarł ręce Premier. ***8211; A kogo obwinimy za niewłaściwe obliczenie stu dni rządu i zwołanie na jutro niepotrzebnej konferencji? PiS? ***8211; zapytał niepewnie.

***8211; PiS! ***8211; bez wahania potwierdził Szef Doradców.

***8211; PiS! ***8211; przytaknęli chórem pozostali na sali ministrowie, niecierpliwie zerkając ku drzwiom.

***8211; Już by nas dawno stąd na kopach pogonili, gdyby nie ten PiS ***8211; mruknął pod nosem Wicemarszałek Sejmu. Ale, jak zawsze, nikt nie zwrócił uwagi na to, co miał do powiedzenia. Trudno się dziwić. W końcu sam sobie na to ciężko zapracował.
czary2mary jest offline   Odpowiedz cytując ten post