|
Sprzedał chłop zboże do młyna, dostał pieniądze. Myśli sobie, trzeba to oblać. Kupił pół litra i przyszedł do domu. Pochwalił się żonce i postawił flaszkę na stole, bo żona akurat obiad robiła. A żona mówi:
- Zostaw. Niech stoi.
Myśli chłop, no dobrze... poczekam do kolacji. Nadeszła pora kolacji, chłop otwiera flaszkę, a żona mówi:
- Zostaw. Niech stoi. Może ktoś przyjdzie, może się przydać. Chłop wkurzony ale zostawił. Wieczorem oboje poszli do łóżka. Żona chwyta męża za interes a on na to:
- Zostaw. Niech stoi. Może ktoś przyjdzie, może się przydać.
|