Temat rzeka ale spróbujmy.
Ostrzegam, iż od tej pory będziemy się poruszać w krainie amplitunerów, które na taka nazwę zasługują.
Pomijamy zatem typowe gnioty typu: MCVoice, Akira i inne Mediony, które oprócz nazwy: amplituner nie mają z nim wiele wspólnego.
Pomińmy także topowe High-End-y z prostej przyczyny: nieadekwatna cena do wymagań.
Pozostaje nam typowy środek, chociaż i tutaj rozpiętość cenowa jest spora.
Praktycznie każdy, normalny model dzisiejszego ampli posiada to, co zawarł ***8222;joujoujou***8221; w swych wymaganiach czyli:
- wejście dyskretne (czyli popularne czincze) w zależności od modelu 5.1, 6.1, 7.1
Ta koncepcja powoli wypada z gry, z racji zaniku jej zastosowania.
Dziś praktycznie każdy sprzęt wielokanałowy oferuje połączenia cyfrowe. Brak strat sygnału, eliminacja kabli, których w przypadku centra multimedialnego i tak jest sporo.
- wejścia analogowe
Z reguły ich ilość jest znacznie większa niż 2. Amplitunery oferują podział na sekcje: CD, DVD, VCR, DTV itd.. Do każdej z nich można podłączyć urządzenie zewnętrzne za pomocą dwóch czinczy, a wybór źródła odbywa się za pomocą pilota lub przedniego panelu wzmacniacza.
Takie podłączenie ma oczywiście sens w przypadku braku w urządzeniu zewnętrznym (DVD, SAT,VCR itp.) łącza cyfrowego.
Nie chcę się już powtarzać, że także tutaj wybór to sprawa wielce indywidualna dlatego poniższy tekst proszę traktować jako moje prywatne odczucia i fascynacje.
Na przełomie ostatnich 9-10 lat miałem do czynienia z kilkunastoma modelami. Rozpoczynałem od archaicznych modeli Yamaha z jedynym dekoderem, jaki wówczas królował czyli DolbyProLogic. Delektując później na dłużej lub na krócej wzmacniaczami Technics, Sony, Harman Kardon, Denon wróciłem koniec końców do Yamahy.
Yamaha od lat słynie z dobrych amplitunerów do kina (kilka nagród EISA), a jej wyposażenie jest zawsze na wysokim poziomie.
Każda seria (zresztą dotyczy to nie tylko Yamahy) posiada kilka modeli skierowanych do rożnych grup użytkowników. Oczywiście wiąże się to z ceną.
Obecnie nawet te najniższe modele mogą okazać dla przeciętnego użytkownika kupnem na wyrost.
Jeśli ma on zostać wykorzystany do sygnału stereo (dekoder SAT) to bez wątpienia najlepszym rozwiązaniem będzie tutaj amplituner z co najmniej DPL II i za takim radzę się rozglądać.
Z czystym sumieniem mogę polecić najniższy model, który można jeszcze złapać na Allegro lub nawet sklepie czyli RXV-450. To model, który dwa lata temu mieścił się czołówce amplitunerów.
Cenowo, jakościowo można go porównać z dzisiejszym RX-V661, którego obecnie jestem szczęśliwym posiadaczem.
Z drugiej ręki można go wyrwać za 500zł (sam za tyle ten model sprzedałem).
Jak gra Yamaha? - ano gra niesłychanie spektakularnie w kinie domowym. Są przeciwnicy którzy twierdzą, że ma mało basu - ja tak nie twierdzę. Zakrojona na szeroką skalę konfiguracja, przy której niestety HK, Denon się nawet nie umywa (mówimy o podobnej kategorii cenowej) rozszerza jeszcze bardziej jej możliwości.
Z przykładowych parametrów 450- tki :
- typowy ampli 6.1 (oczywiście istnieje możliwość wyłączenia zbędnych kanałów)
- osobny equalizer tylko dla kanału centralnego.
Niby nic a szalenie przydatne w przypadku, kiedy nasz głośnik centralny zaczyna gubić wokal.
- Night Listening Mode
Przydana funkcja podczas odsłuch w nocy ***8211; ampli stara się nie stracić dynamiki podczas cichego odsłuchu. Działa to bardzo sprawnie.
- tryb direct Stereo
Czyli odłączenie modułu DSP i wszystkiego co z nim związane. Zastosowanie - w przypadku odsłuchu stereofonicznego (redukcja zakłóceń, zniekształceń).
- bardzo dobry procesor DSP (YSS930).
- obsługa standardów dźwięu od Stereo do DTS 96/24
- w pełni programowalny pilot
- kilkanaście trybów DSP
W przypadku zakupu w pełni sprawnego modelu powinien on obronić się jeszcze przez parę lat.
Przechodząc z RX-V 450 na RX-V661 widać, że oprócz paru dodatków tak naprawdę nic w kwestii dźwięku ciekawego się nie zdarzyło.
Nie mamy tutaj rewolucji na miarę wprowadzenia DPLIIx, konfiguracja dekoderów jest ta sama (panorama, width, dystance itp.)
Oczywiście wszelkie trendy Yamaha wyłapuje, zatem w dwa lata nowszym (RX-V661) jest HDMI, YPAO,7.1, są lepsze przetworniki (Burr Brown) , Bi-Amping, miejsce na podłączenie I-Pod-a, większa moc itd.
Co się jednak tyczy samej jakości dźwięku, to względem 450-tki różnice mogą być znaczne tylko na b.dobrych kolumnach głośnikowych.
To oczywiście droższy ampli ale i tak cena jest bardzo konkurencyjna ***8211; ok. 1200zł.
Być może dla osób po raz pierwszy spotykający się z amplitunerem konfiguracja, grzebanie w menu (o serwisówce już nie wspomnę) może okazać małym szokiem ale zaręczam, że już po paru godzinach będziemy znali wszystkie ustawienia na pamięć ***61514;.
Co dobrze gra z Yamahą ?.
Wszystko oprócz kolumn Voice Kraft

.
U mnie konfiguracja jest następująca:
- przód LR 2xAltus 140
- central trójdrożny JBL ES25C
- sub KODA SW1000
- tył LR Altus 140
- tył central (back) tandetne Panasonic XBS (ale pasmo przenoszenia mi bardzo odpowiada).
Nie słucham muzyki głośno ale lubie jak spokojnie wypełnia mi pokój, a to już zapewnia spory litraż kolumn.
W kinie dla mnie najwazniejszą rolę odgrywa głośnik centralny. Żle dobrany pod zestaw głosników zacznie się wyrożniać pasmem.
Słyszałem opisane modele z nisko budżetowym zestawem KODA 5.1 ***8211; nie było rewelacji ale ujdzie w tłoku.
Schodzenie poniżej zestawu KODA to już raczej nie mieści mi się głowie.
Miało być ogólnie o modelach, a skończyło się na amplitunerach ze stajni Yamaha. Cóż, jakoś tak wyszło***8230;