|
RTS Widzew Łódź
Data rejestracji: 07.07.2000
Lokalizacja: Alex City
Posty: 687
|
Dwie kolejne części filmu "Matrix" to rewolucja w kinie. Ręczy za to dziennikarz "Newsweeka", który widział fragmenty filmów na pięć miesięcy przed premierą.
W studiu Warner Brothers w kalifornijskim Burbank zwykle panuje duży ruch. Ale w czwartek na początku listopada ub.r. wrzało jak w ulu. A to dlatego, że właśnie zakończono pracę nad "Harrym Potterem i komnatą tajemnic" i wytwórnia przestawiała się na pracę nad kolejnymi częściami "Matriksa". Cały ranek chodziły słuchy, że producent Joel Silver pokaże pierwsze 20 minut wielkich kinowych przebojów - "Matrix - Reaktywacja" ("The Matrix Reloaded") i "Matrix - Rewolucja" ("The Matrix Revolutions"), które wejdą na ekrany w 2003 roku. Kino, gdzie miał się odbyć pokaz, wypełniła starannie dobrana publiczność. Stawiło się m.in. 35 dyrektorów Warnera, a także dziennikarz z "Newsweeka". I wszyscy zaniemówili z wrażenia.
Pościg na autostradzie - kulminacyjna sekwencja "Reaktywacji" - na długie lata będzie wzorem dla twórców efektów specjalnych. Dwoje znanych nam już bohaterów, Trinity (Carrie-Anne Moss) i Morfeusz (Laurence Fishburne), schwytało Keymakera - Azjatę, który zna tajne przejścia do świata maszyn. Muszą go przeprowadzić z matriksa do rzeczywistego świata. A mogą to zrobić jedynie za pomocą stacjonarnej linii telefonicznej. Najbliższa jest oddalona o kilka mil drogi autostradą. Problem w tym, że w matriksie autostrada jest ostatnim miejscem, gdzie można czuć się bezpiecznie. Pełno tu ludzi, a to oznacza, że agenci świata maszyn mogą się wcielić w ogromną liczbę osób. "Zawsze mówiłeś, żeby omijać autostrady" - przypomina Morfeuszowi Trinity, gdy wjeżdżają na jezdnię. Na to Morfeusz tylko się uśmiecha. "Miejmy nadzieję, że się myliłem" - mówi ze spokojem.
Sekwencja jest najodważniejszym i najlepiej zrealizowanym pościgiem samochodowym w historii kina. W pędzących pojazdach rozgrywają się równolegle dwie walki kung-fu. Jedna na tylnym siedzeniu cadillaca, druga na dachu tira. Jest również zapierający dech w piersi pościg motocyklowy pod prąd ruchu drogowego i wystarczająco wiele zmiażdżonych pojazdów, aby zapewnić na długie lata chleb właścicielowi pokaźnego złomowiska. - "Szybcy i wściekli" będą przy tym wyglądać jak "Powolni i opóźnieni" - mówi operator "Matriksa" Bill Pope.
Cztery lata temu "Matrix" pojawił się dosłownie znikąd i przyniósł 171 mln dolarów zysku w samych Stanach Zjednoczonych. Był też pierwszym tytułem DVD sprzedanym w nakładzie miliona egzemplarzy. Wielbiciele oglądają go wciąż od nowa, odkrywając za każdym razem smakowite niuanse. Na przykład to, że sceny w matriksie mają zielonkawy odcień, a te w "rzeczywistym świecie" niebieski. Krytycy wychwalali autorów Larry'ego i Andy'ego Wachowskich za scenariusz i reżyserię, które wniosły do amerykańskiego filmu akcji wyjątkową choreograficzną finezję. - Słyszałem, jak twórcy "Wojen gwiezdnych" przechwalali się, że 97 proc. scen kręcili metodą cyfrową. Ale ich filmy są bezduszne - mówi John Gaeta, szef efektów wizualnych we wszystkich trzech częściach "Matriksa". - Zrezygnowali z głębi na rzecz najnowszych technologii.
Jedyną wadą kolejnych części "Matriksa" jest to, że pierwsza wejdzie na ekrany dopiero za ponad cztery miesiące. "Reaktywacja", z tą samą obsadą wszystkich postaci, które zdołały przeżyć pierwszą część (w tym Keanu Reeves jako Neo i Hugo Veaving jako niezmordowany Agent Smith), będzie miała premierę 15 maja 2003 roku. Wytwórnia Warner Bros. zdecydowała się na ryzykowny krok: kolejną, trzecią część zaprezentuje już sześć miesięcy później - w listopadzie. - Nasi widzowie byliby na nas wściekli, gdybyśmy kazali im czekać dłużej - tłumaczy producent Joel Silver.
Obie nowe części były kręcone równolegle w Australii w ciągu 270 dni w 2001 i 2002 roku. Łączny koszt produkcji przekroczył 300 mln dolarów. Pierwsza oryginalna gra komputerowa pod tytułem "Enter the Matrix" ("Wejdź do matriksa") trafi na sklepowe półki w dniu premiery "Reaktywacji". Wachowscy zapowiadają również DVD pod tytułem "Animatrix" - zbiór dziewięciu krótkich filmów animowanych, które trafią do sklepów w czerwcu i będą czymś w rodzaju brakujących klocków w układance, jaką stanowi ta historia. Zapowiada się więc, że rok 2003 będzie rokiem "Matriksa".
Bracia Wachowscy robią, co mogą, by utrzymać szczegóły "Reaktywacji" i "Rewolucji" w tajemnicy. Nawet aktorzy widzieli jedynie fragmenty filmów. Spróbujmy więc rzucić na nie trochę światła. Pierwszy "Matrix" opowiadał historię hackera Neo, odkrywającego, że świat, w którym żyje, jest symulacją komputerową stworzoną przez maszyny, aby zniewolić rodzaj ludzki. Po brutalnym przebudzeniu ze snu (który trwał przez całe jego dotychczasowe życie) odkrywa także, że jest kimś w rodzaju mesjasza o imieniu One i że jego przeznaczeniem jest zbawić świat.
"Reaktywacja" zaczyna się w momencie, w którym kończy się pierwsza część filmu. Maszynom udało się zlokalizować ostatnie ludzkie miasto Zion, ukryte gdzieś blisko jądra Ziemi. Mają zamiar dostać się tam tunelami i zniszczyć je przy pomocy tysięcy zwiadowców-kamikadze, których pamiętamy z części pierwszej. Jedyną nadzieją ludzkości jest odnalezienie Keymakera. Ten jednak jest strzeżony przez parę zupełnie nowych czarnych charakterów - Twins (bliźniaki) - które mogą pojawiać się i znikać jak duchy. Poznamy też Niobe (Jada Pinkett Smith) - dawną kochankę Morfeusza oraz Persefonę (Monica Bellucci) - podejrzaną uwodzicielkę, która próbuje oczarować Neo.
Dowiemy się, że matrix to tak naprawdę megamiasto ponaddziesięciokrotnie większe od Nowego Jorku i że świat maszyn nie jest w stu procentach zły - starsze maszyny zastąpiły nowe, bardziej bezwzględne. No i zobaczymy, co słychać u naszej ulubionej maszyny - Agenta Smitha, który umie namnażać się jak wirus. W jednej z brawurowych scen walk kung-fu, zaprezentowanej dziennikarzowi "Newsweeka" w wersji roboczej, Neo staje do walki z setką Smithów.
To na razie tylko pierwszy z dwóch nowych filmów. Fabuła drugiego - "Rewolucji" jest ściśle związana z zakończeniem "Reaktywacji", więc nie możemy zdradzić zbyt wielu szczegółów. Dość powiedzieć, że od początku do końca opowiada o wojnie między ludźmi i maszynami. W przeciwieństwie do "Reaktywacji", której akcja rozgrywa się głównie w matriksie, akcja "Rewolucji" dzieje się w ruinach rzeczywistego świata. Silver obiecuje rozstrzygającą bitwę, jakiej jeszcze nie widzieliśmy - 17-minutową sekwencję, która pochłonęła równowartość mniej więcej dwóch trzecich budżetu pierwszego "Matriksa". Przypomnijmy: tamten film kosztował 65 mln dolarów.
Devin Gordon ----> newsweek
==========
juz sie nie moge doczekać... na zaden jeszcze film z taką niecierpliwością nie czekałem...
__________________
|