Kiedyś stosowałem pewien patent, żeby dopiec koledze

. Wykorzystywałem do tego stacjonarną nagrywarkę Philipsa 870 (tą, gdzie można było ręcznie wysuwać szufladę). Wkładałem czystą płytkę Audio, napęd ją rozpoznawał. Następnie ręcznie targałem szufladę i podmieniałem krążek na jakiś zapisany (do uszkodzenia). Nagrywarka "widziała" wciąż czystą płytę i wtedy... dokonywałem dzieła zniszczenia, czyli nagrywałem coś na nagranej już płycie

. Krążek nadawał się do śmieci, a jedynym widocznym śladem były "nadpisane" kręgi na nośniku. Do tego nadają się najlepiej płytki z jasnym lakierem (np. stare syfiate Esperanze), wtedy owe kręgi dały się widzieć jedynie pod lampą. W przpypadku braku nagrywarki zostaje tylko słoneczko