|
Spotkałem się ostatnio z nowym zabezpieczeniem płyt przed kopiowaniem - wzięło mnie z zaskoczenia, bo muliło strasznie kompa przy próbie wczytania do dowolnego programu do obróbki dvd. Pożerał on momentalnie całą dostępną pamięć i jedyną metodą było zabicie amplikacji z menadżera zadań. Wywalało też większość programów do palenia.
Jak oni to sobie wymyślili? - powrzucali do menu jednego bądź kilku VTS tysiące language units, w video managerze władowali menu z dużą ilością przycisków linkujących do tych VTSów, z kolei to menu w VMGM jest linkowane niewidocznymi przyciskami w menu płyty. Krzywe VTS można poznać po wielkości plików ifo - nawet kilka megabajtów.
Pozbycie się tego g... jest na szczęście proste - kasujemy fizycznie krzywe VTSy, wczytujemy do PGCEdit, który się będzie burzył na ich brak, ale potwierdzamy, że na płycie ma ich być mniej. Później przeglądamy menu filmu i usuwamy wszystkie przyciski linkujące do menu w VMGM. Teraz wystarczy puścić funkcje odszukiwania niewywoływanych PGC i je usunąć z dysku. Finito.
|