Ponieważ nie mogę trafić na specjalne orzeszki, więc do niedawna moczyłem solone, długo i w kilku wodach - zupełnie pozbawiałem je soli - ja jej w smaku nie czułem. Ale pojawił się kłopot, po odsoleniu trzeba było je suszyć w piekarniku, bo inaczej pleśniały w karmniku. Latem nie było z tym problemu, bo schły w upale, wietrze i słońcu momentalnie.
Teraz kupuję fistaszki w łupinkach, prosto z wora, nie są solone, są prażone. Biorę 2 miski i obieram tym żarłokom