z duzym dystansem podszedlem do
The Man from Earth
w zasadzie to nie chcialem ogladac - kolega sciagnal i wlaczyl, jak szedlem sie kompac - zamarlem doslownie z kosmetyczkom w rece i recznikiem

w koncu spoczolem z piwem w rece i obejrzalem do konca
mega budzetowa produkcja - caly film gadaja, cala akcja w jednym pomieszczeniu, zero efektow specjalnych
film ciekawy, nie uznajacy swietosci (fanatycy religijni nie powinny probowac ogladac!) ale bynajmniej nie bluznierczy! polecam dla kazdego, kto w filmie nie potrzebuje miliona trupow i golych cyckow (nie zebym mial cos przeciwko golym cyckom

)