mój ojciec był w końcu zimy na północnej Syberii, temperatura była znośna, doleciał tam śmigłowcem, miał ich ten śmigłowiec odebrać chyba po 2 dniach...Dmuchnęła Purga i siedział tam ponad 2 tygodnie. Nie mieliśmy żadnych wiadomości co się stało, ale uspokajali nas, że wszystko się wyjaśni, na wionę na pewno...
Wrócił wcześniej oczywiście (nie na wiosnę), śmigłowcem.

W obszar Rosji, skąd się można do Europy dostać.