Nie mają tam nadającego się do picia piwa - to jedno.
Usiłowanie zdania butelek, nawet gdy chciałem na wymianę, to jakaś urągajaca ludzkiej godności czynność, nie mieszcząca się w ich pałach - to drugie.
A obsługa, to jakieś nadęte stwory, którym bezczelnie zawracam dupę i próbuję zakłócić spokój - to trzecie!
Tak jest w "moim" lidlu.
I wystarczy
Moja noga tam raczej już nigdy nie postanie. Nie będę się narzucał.