![]() |
Cytat:
|
Oj, temat się zblokował :P :P
|
... i doszedł do wniosku że ortografia w pierwszym poście jest do d_upy i jego autor powinien zaglądać do słownika...
:::edit::: 3:33 :) |
...stał przy nim Kosa, ponury człek, w szarej bluzie z kapturem trzymajacy w ręku laptopa, podszedł do niego, po czym usiedli obok siebie...
Kosa rzekł: "masz jedną szanse na wybawienie swojej duszy! Musisz zagrać i zgładzić Judasa na Space Pioneers!"... Zyg kwięknął "ależ ja nie wiem co to jest!" Kosa: "nie wiesz co to SP?! to najlepsza gra internetowa online, kosmiczne podboje, coś ala ogame lecz 1000 razy lepsze, musisz tam zagrac i pokonać Judasa, to Twoja tajna misja! Tylko w ten sposob unikniesz zagłady! MASZ! trzymaj! oto Twoj laptop! niechaj Ci służy dzielnie! Masz na wykonanie zadania 1 ROK!" Po czym Kosa odszedł...Zyg usiadł, odpalił najnowszą Opere 8.5, zarejestrował sie na www.spacepioneers.pl i oddał sie lekturze FAQ w Spacepedii.... |
Cytat:
|
i wtery oczodołom Zyga ukazała się LAMA. Lama podeszła do Zygfryda i szybkim ruchem kopneła go z całej siły w lewe jądro...Zygfryd oniemiał z bulu i jego oczom ukazałą się postać Gienia który rzecze do niego: Ty niedogwałcie! JAK smiałeś owijać linke wokoło karku żula! Teraz zapłącisz za Swe grzechy pionku! Czym prędzej Gienio wyciągnął z kieszeni Ibuprom, zaapliklował 4 tabletki zeby nie rozbolała go głowa od wrzasku Zyga i wydłubał Mu oczy...od tej pory ślepy Zyg musiał sobie radzić bez wzroku....aż nagle...
|
...lepiej za późno niż jeszcze później.
Zygu wytargał z kieszeni nóź RAMBO , który zaj***ał swojej teściowej , tamtego pamiętnego dnia. Szybkim ruchem odkręcił busolkę na rękojeści kosy i wyciągnął linkę do duszenia. Zwinnym ruchem, niczym Bruce w Wejściu Smoka, je**ął salto w tył , nie dotykając stopami podłoża owinął linke wokół karku żula i zaciskając ją z całych sił , wycedził przez zęby... Co ? !!! Ku***wa !!! ... |
gdy nagle uświadomił sobie, że ta wyczówana obecność "kogoś" przerodziła się w gorący, śmierdzący oddech. Zygfryd zrozumiał - to musi być napalony Sasquatch :O .
Zimny pot oblał Zygfryda, wyobraźnia zaczęła podpowiadać niesmaczne obrazy, gdy raptem usłyszał... - Chej, koleś masz drobne? Wtedy wszystko stało się jasne. To nie Sasquatch. To żul. To nie jaskinia bez zakrętów. To tunel metra. A te straszne świecące oczy przed nim to... Było za późno, lecz... |
...lecz nagle ów staruszek znikł. Zdziwiony tym zniknięciem Zygfryd ruszył w głąb wydająco się długiej i ciemnej jaskini. Po bliskim spotkaniu z 48, Zygfryda ciemność już nie przerażała, więc zapalił pamiętną latarkę i ruszył dalej. Po 10 minutach marszu Zygfryd poczuł, że powietrze jest "inne" co znaczy, że tunel którym sie poruszał jest nachylony pod pewnym kątem...Zygfryd schodził coraz niżej i niżej, zaczął się też trochę niepokoić gdyż od ostatnich 10 min czuł wyraźną obecność jeszcze "kogoś" za swoimi plecami... a czas płynie i płynie i pł...
- Uff, co jest? od godziny żadnego zaktętu, żadnej innej drogi, ide i niewiem gdzie ide :/ W tym momencie, trochę zdenerwowny Zygfryd, wyciągnął swoją piersiówkę i wypił wszystko co w niej było. Ruszył dalej... |
Zygfryd szedł tak przez zgliszcza zrujnowanego miasta.
Szedl i szedł a tu nic nowego tylko cegły i piach piach i cegły. Nagle poczuł brak podłogi pod stopami i wpadł do dziury było tam bardzo dziwnie podszedł do niego Staruch w białym szlafrok i powiedział: -przybyłeś po nauki? -Co kur***??? - Zreflektował Zygu -Gówno i dostał soczystego kopa w dupe - Stawaj do walki ! - Teraz bedzie wpier***! Rzekł Zygu i ruszył do ataku..... CDN |
nie dosc ze ochraniala go od obrazen, to jeszcze dzieki Panu prowadzacemy w TV program "stopy, ktore lecza" z plytki zrobil parasol przeciwatomowy, co chronilo przed zabojczym promiwniowaniem gamma i alfa (iks tez). gdy po wybuchu oprzytomnial, przerazila go mysl, ze w promieniu kilkudziesieciu kilowetrow nie ma zywej duszy, a jak juz jest, to pewnie ma ze 3 glowy i parenascie par oczu....
podrapal sie pod pacha, zamyslal sie... |
lecz zygfryd miał metalową płytkę w głowie która ochroniła go od obrażeń
|
Cytat:
|
i tu nagle spadła bomba atomaowa prosto na głowę Zygfryda zmieniając go i całe misto w kupę popiołu...
|
....to był 47....Zygfryd pomyślał, że jak unicestwił ciapkiem sławego 48 to co nie stoi na przeszkodzie aby zabic (też) ciapkiem 47. Ruszył z impetem w jego stronę.....47 szybkim ruchewm wyją swoją Berete ale Zygfryd był szybki....w swoim bucie miał przymocowany wysuwany scyzoryk (to tak na wszelki wypadek)......dzgnął 6 razy 47 prosto w serce.......47 padł zaraz obok ciała szefa....wszędzie krew....obaj bylio martwi....Zygfryd cały w krwi Hitmana 47 wyszedł z biura............. w tem zadzwonił telefon stojący na birku martwewgo od 5 minut szefa.....Zygfryd chwycił za słuchawkę..."Chaalo!!!!!!!!"....."Mr. Zygfryd.....Matrix has You....."....Zygfryd oniemiał...zrozumiał, że żyje w Matrix'ie.....Opuścił biuro............ Była 1405 ZULU.........
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 20:47. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.