![]() |
Oglądałem sobie dziś na wikipedii zdjęcia dróg miedzystanowych w USA (długość nieraz po pare tys KM, limit prędkości ok 75 mph) - chętnie bym sobie taką pojeździł :D
Ale natknąłem sie na coś, po czym o mało nie spadłem z krzesła, spójrzcie sami: Śmiech przez łzy :rotfl: :hahaha: http://upload.wikimedia.org/wikipedi...its_europe.png |
W zeszłym tygodniu wracałem z Torunia do Gdyni. Ile tam jest masztów na radary, to normalnie masakra :szczerb:
Mam nadzieje, że nie dostane żadnych drogich fotek, bo cisnąłem dosyć mocno... |
Jadąc wcześniej w drugim kierunku też jechałem ciut za szybko (~10) i widząc szybko zbliżającą się do mnie policję przez chwilę zastanawiałem się, czy nie jestem obiektem zainteresowania. Ale jak mnie minęła i oddaliła się równie szybko wszystko było w normie.. ;)
|
Na cb mówili, że czystko :szczerb:
|
A często tam stoją właśnie.
Na zjeździe z wiaduktu na Psim Polu. Zjeżdżasz sobie stówką, zjazd jest po łuku w prawo (nic ich nie widać) i nagle niespodzianka :szczerb: |
Miejsce gdzie typowy kierowca przekracza prędkość o 100% jest bardzo dobre.
W weekend można sie ustawić z radarem i premia murowana! |
Na ja średnio miałem tam koło 100 km / h bo można powiedzieć dostosowałem się do wszystkich .. i jakoś tak płynnie się nawet jechało .
|
Byłem wczoraj w Długołęce i wracałem tak po południu do Wrocławia. Wjazd od tej strony jest bardzo dobry - dwu, trzypasmówka, dobry asfalt, przyjemnie się jedzie. Spieszyć mi się nie spieszyło, jechałem około 70. Nagle okazało się, że na tej szerokiej trzypasmówce, gdzie w pobliżu nie ma nawet śladu chodnika, ani żadnych zabudować, jest już ograniczenie do 50. Dużo więcej nie jechałem, ale też specjalnie nie zwolniłem. Jechałem więcej około 60-65.
Wyprzedzali mnie wszyscy i to nie na zasadzie wolnego przejazdu obok, ale mijania z różnicą przynajmniej 20-30 (albo i więcej) km. A i ja już przecież nie jechałem przepisowo. Teraz pytanie - czy takie ograniczenie w tym miejscu ma jakikolwiek sens? Jeśli tak na oko 90% kierowców przekracza je prawie o 100%.. |
Właśnie wróciłem z trasy Zielona Góra - Wrocław :D
Obwodnice macie kosa a sama droga do ... jak na Pl warunki to kozacka ! ani jednego foto scierwa ani jednego tajniaka nic tylko tempomat włączyć :) A i filmowcy most zamknęli to w korku 10 min stałem ^^ |
Na tak dokładnie jest . MI chodzi o to , że tam masz praktcznie jedną wioske przez prawie 200 km !! z fotoradarami średnio co 10 km ?! i dosłownie jedziesz i masz tylko 3 znaki i to tak ze jedziesz hamujesz gaz nagle hebel w podloge bo z 90 musisz wyhamować do 40 w 20 m ! a za znakiem 40 w odległości kolejnych 100 m znak odwoławczy po 200 m nakaz 70 ...
paranoja . |
Moja teoria jest taka - kiedy kierowcy nie mogą jeździć płynnie, tylko muszą co chwila zatrzymywać się i ruszać, zatrzymywać i ruszać (w mieście) czy przyspieszać i zwalniać, przyspieszać i zwalniać, to zaczynają jeździć szybciej i znacznie agresywniej.
Nie mam nic na poparcie tej tezy, ale ze swoich obserwacji już wieloletnich wyciągam taki wniosek. |
Dla odmiany właśnie wróciłem z Gdańska ... Zielona góra -> Gdańsk -> zielona na strzała bo taka potrzeba była.
Droga zielona góra -> poznań spoko można te 130 polecieć jak trzeba bez problemu... za to droga poznań - Bydgoszcz to jest ****a jakaś paranoja ! foto gówno co 30 m !! dosłownie .w każdej wiosce . Są tylko 3 znaki ... 90 70 50 a zazwyczaj w takiej kolejności . 90 50 m dalej 50 jep 90 dalej 70 no ****a ochujeć można . Sorry za język ale idzie z nerwów kierownicę kierownicę pogryźć . Nawet nie ma jak tempomatu włączyć bo co chwila trzeba rząglować wajchą od niego a wiadomo, że to nie retarder ... :| Za Chełmnem na autobana wskoczyłem zapłaciłem te 17,5 za to miałem prawie pusta drogę na miare ue !! aż się jechać chciało ... konkluzja ktoś tam mózgu nie ma, albo to tak specjalnie żeby w paranoje popadać . potem dziwne ze sa wypadki ... |
W Stanach było bardzo ciekawie na ulicach. Generalnie wszyscy (lub prawie wszyscy jeździli zgodnie z przepisami), a policji nigdzie nie było. Ale w momencie, kiedy ktoś te przepisy łamał, nagle rozlegał się sygnał i pojawiał się radiowóz. Skąd, nie wiadomo, ale zawsze kiedy potrzebna była reakcja, ta reakcja była.
Jak wyglądają statystyki wypadków w Stanach nie wiem, jednak sytuacja na drogach, sposób jazdy i generalnie jej.. 'łatwość', są nieporównywalne. U nas właściwie zawsze jadąc gdzieś samochodem (w mieście) nie mogę się oprzeć wrażeniu, że na drodze toczy się nieustanna walka. Walka o dominację i o przetrwanie. A organizacja ruchu drogowego jedynie tę walkę pogłębia.. |
Wczoraj jadąc z miasta zaobserwowałem dwa VW Tuareg TDI V10 (w zupełnie różnych miejscach, nie ten sam samochód, zwróciłem uwagę, bo bryka wybitna, kierowcy... cóż...), dwóch wariatów za kółkiem, od świateł do świateł wyciągał jeden ze 200, oczywiście nic to nie dało, jedynie strasznie wyglądało, bo jakby jakiś kierowca zechciał zmienić pas... drugi jechał wzdłuż linii otwockiej, po zachodniej stronie torów, gdzie nie ma poboczy, wyprzedzał jak po*******ony, wylądował za chwilę na rondzie w Międzylesiu gdzie był korek...
I teraz tak: na takiego wariata nie ma siły, bo wiadomo, że na takich drogach nie ma policji, postawienie fotoradaru co 100 metrów? Wiadomo, że paranoja, a poza tym co takiemu fotoradar? W nawigacji ma ostrzeżenia o wszystkich działających a na stu metrach ma ze 150km/h. Ciekawe dlaczego w Niemczech nie widać takich w drogich samochodach, a jak ktoś coś dokazuje, to starym rzęchem, młody, głupi, z zagranicy... Nie ma dróg, są samochody, bardzo dużo bardzo szybkich, a na usta ciśnie się - gówno chłopu nie zegarek. |
Cytat:
|
Cytat:
Ale do tego trzeba jeszcze tę komunikację mieć. :> |
Te światełka, co to wymuszają szybszą jazdę żeby się zmieścić na następnym zielonym, mają jeszcze jeden cel.
To piękny prezent dla misiaków z suszarkami :szczerb: Kiedyś dawno temu w Poznaniu na którejś z wylotowych dwupasmówek były wyświetlane znaki z prędkością zalecaną, tzn taką przy której załapywałeś się na 'zieloną falę'. Ta prędkość się zmieniała, nie wiem - może zależała od pory dnia i szczytu komunikacyjnego, ale działało to pięknie. |
Kiedyś ktoś napisał (a ja to powtórze, nie wiem czy to prawda), że ktoś w UK przyznał sie, że nowe ustawienie świateł w Londynie jest celowo tak robione, by kierowcy stali w korkach.
Nie sądze, aby nasza władza była inna. Tak samo nie sądze, aby jazda na światłach W MIEŚCIE przez cały rok miała jakikolwiek pożyteczny cel poza wyciąganiem kasy. Jeżeli chodzi o ekologie, to żaden najnowocześniejszy drogi silnik emitujący mało CO2 nie wystarczy jeżeli rządzą nami d.ebile. Jak ktoś mówi o ekologii, że trzeba kupowac te nowe samochody z silnikami 1.2+Turbo bo emitują jakieś tam gramy mniej to śmiać mi sie chce. A czemu nikt nie promuje LPG? Czemu musze doświetlać zderzaki innych samochodów stojąc w korku paląc za to ok 0.5-1l paliwa na setkę wiecej? Czemu nikt nie ustawi świateł tak żebym mógł spokojnie jechać? Nic od siebie nie dadzą, wszystko tylko ma zrobić i za wszystko zapłacić krowa dojna - kierowca. I czemu promowane sa silniki diesla które kopcą tak potwornie, że musze sobie odcinać dopływ powietrza z zewnątrz jak jade za takim śmierdzielem. :sciana: |
Przeczytałem już wcześniej. Nie sądzę, aby to działanie było celowe. To wszystko jest zbyt chaotyczne, aby był w tym jakiś zamiar. Jeśli już to ja dostrzegam tu jedynie ogromną niekompetencję i niechęć do poprawy rzeczywistości.
|
Przeczytaj sobie to co napisałem.
Przecież właśnie Ty MASZ jeździć NIEPŁYNNIE. I tak są światła dostosowywane, aby na wszystkich stawać. Nikt tu nie jest głupi. Jedyne co Ciebie moze denerwować, to że państwo ma Twoją ochotę na oszczędzanie serdecznie gdzieś. Tylko potem sie nie dziwmy, że obywatele szukają tysięcy sposobów by okraść państwo. Takie państwo można tylko okradać. |
Ja nie znoszę jednego (no.. może w szczególności jednego, ale to powoduje u mnie agresywną jazdę) - braku możliwości płynnej jazdy. I nie musi to być jazda 100 na godzinę, w mieście jeżdżę najczęściej przepisowo (może poza trzypasmowymi ulicami, odgrodzonymi od chodników, gdzie jest ograniczenie do 50...) i dość wolno. Do szału mnie natomiast doprowadza, kiedy jadąc w ten sposób na 10 świateł, przez które przejeżdżam, na więcej niż połowie (a często na prawie wszystkich) staję na czerwonym. A jak jeszcze te światła są co kilkaset metrów, to jestem skłonny zrobić dużo, aby liczbę koniecznych zatrzymań i ruszania zmniejszyć do minimum.
Organizujący ruch we Wrocławiu albo są głupi, albo zakładają, że kierowcy są głupi. Ostatnio na trasie obwodnicy środmiejskiej (!) tak ustawili światła, że jadąc przepisowo dojeżdża się dokładnie na czerwone. Ale jadąc około 10-15 km więcej można jeszcze zdążyć na końcówkę zielonego. Dwa razy jechałem przepisowo i kląłem, trzeci i kolejne 'przystosowałem' się do organizacji ruchu. Nie jeżdżę już przepisowo w tym miejscu, ale przynajmniej płynnie.. W innym miejscu jest jeszcze gorzej, bo trzeba przyspieszyć do jakiś 70-75. Ale jadąc mniej na czerwone światło trafia się tutaj zawsze, a ja niestety jeżdżę tędy często. Obawiam się, że także w którymś momencie także to dodatkowe miejsce zatrzymywania zacznę po prostu omijać (bynajmniej nie inną drogą). A takich miejsc są niestety tysiące... |
No widzisz, na obrazku całkiem prosta...
|
dziś jechałem ulicą Zagony we WRO - taka "osiedlówka z puzli" - dawno takich fal nie widziałem na drodze - miejscami dałoby się zwisnąć samochodem :sciana:
tu na mapce |
Bo u nas nie ma dróg.
A policja tam nie musi dorabiać stojac z suszarkami. A te inteligentne światła są rewelacyjne. Najnowszy sposób do walki z ekonomiczną jazdą. Kolejne pomysły mnie załamują, ale logikę w tym widze jak najbardziej: Jeżeli maksymalnie utrudnimy kierowcom życie to: - spalą więcej paliwa - spalą więcej żarówek - szybciej zniszczą sobie sprzęgło itd - zniszczą sobie zawieszenie na dziurawych drogach Wszystko to spowoduje wzrost wpływów do budżetu, a więc same plusy! Jeżeli zaś zrobią porządne drogi, to stracą podwójnie (za zrobienie drogi+oszczędności kierowców). Państwo jest przeciwko nam, czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości? Żerują na tym że kierowca nie ma wyboru, bo nie po to kupił auto, aby chodzić na piechote. Państwo szuka kasy wszędzie, a do kieszeni kierowców sięga się tak bajecznie łatwo....ekologia, drogie paliwa. Niestety jesteśmy bezsilni wobec takiego stanu rzeczy. Przedwczoraj spadł deszcz, z tej okazji trasę z pracy do domu pokonywałem 50 minut zamiast 10 (a to i tak nie najgorszy wynik). Korek na pół Lublina. Spalania samochodu nie licze, dodatkowo musiałem wspomagać sie klimatyzacją bo mi parowały szyby. |
Właśnie wróciłem z wioski pod hannoverem ....
Kocham niemieckie drogi :) wróciłem do polski i chcialem zawracać . nie ma patroli nie ma fotoradarów ... żyć nie umierać :| |
Ameryki nie odkryli.
U mnie porobili masę nowych rond, zupełnie bez sensu - np na skrzyżowaniach z jedną drogą o praktycznie zerowym ruchu. Inny pomysł u nas, to tzw inteligentne światła - jakkolwiek byś nie podjeżdżał, to zawsze masz czerwone i musisz się zatrzymać...oczywiście po chwili włącza się zielone :sciana: Kiedyś w miejscowej prasie wypowiedział się główny fachman od naszych dróg - że to wszystko ma służyć spowolnieniu ruchu w mieście i zwiększeniu bezpieczeństwa :O :wow: A obwodnicy jak nie było, tak nie ma. Jej budowa postępuje podobnie, jak wszystkich polskich dróg. Miasto skutecznie spowolnione, ale przecież tak właśnie ma być. Dziwię się, że to Ciebie dziwi :D |
Czerwone światło dla kierowców w centrum Wrocławia
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3...Wroclawia.html Cytat:
Czy ktoś może mi wyjaśnić logikę tego pomysłu? Lekarstwem na korki na danej ulicy ma być.. utrudnienie i zmniejszenie płynności ruchu na niej? Bo kierowcy się wkurzą i przestaną ją jeździć (jakby były jakiekolwiek sensowne alternatywy) Przecież to jest pomysł godny idioty albo geniusza (raczej na to drugie bym nie stawiał..). Ale to nie jest głupie w sumie.. Teraz na wszystkie uwagi odnośnie idiotycznych organizacji ruchu będzie można odpowiadać, że to służy jego usprawnieniu. Mój umysł jednak tej logiki nie pojmuje... |
|
Jak więc chcemy robić autostrady? Nas nie stać nawet na 3km drogi...
|
Nowa droga połączy wrocławski stadion z lotniskiem
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,8...otniskiem.html Cytat:
Zwłaszcza biorąc pod uwagę to: Wrocław tonie w długach http://wroclaw.naszemiasto.pl/artyku...gach,id,t.html |
wczoraj zaczęli usuwać garb na krzemienieckiej, powstały podczas przepustu pod drogą (nie wiem jak oni to zrobili)
trzy tygodnie temu o tym "doniosłem" :sciana: |
W Poznaniu:
Cytat:
|
Na Głogowskiej 177??? :wow: :O Gdzie, jak i czym?
Tę resztę to jeszcze byłbym skłonny uznać za wykonalne...np w nocy motorkiem, jak ruchu nie ma. |
tak tak, dlatego niedawno podano do wiadomosci poznanskie rekordy predkosci - przypomne, ze poznan to miasto i generalnie (poza paroma wyjatkoami) obowiazuje tu piecdziesiatka
na Dabrowskiego - skromne 200 km/h Krzywoustego - znowu 200 Baltycka - 176 Glogowska - 177 zrodelko: http://www.epoznan.pl/news-news-2017...nskich_ulicach imho 500 pln i 10 punktow to stanowczo za malo na takiego *****a |
TAK, dlatego w mieście dozwolona prędkość powinna wynosić ...
30 i ani grama więcej :taktak: więcej to juz jakby wódka i w alkoholizm może wpędzić ... :glaszcze: |
a propos terenu zabudowanego na srodku pustkowia
troche pobonie policje i znaki (choc mam bardzo duzo zastrzezen do wielu!) kolo mnie jest las, przez las droga a ze to ciagle poznan to ograniczenie do 50 obowiazuje i czasem policja sie ustawi i kosi praktycznie kazdego no i oczywiscie lamenty - ze przeciez tu nie ma zabudowan, ze widoczonosc dobra bo droga prosta... a ze przez droge czesto przebiegaja spacerowicze/joggingowcy, ze to jednak miasto i rowerzystow nie brakuje i ze co pare metrow z lasu wychodza drozki do dzialek rekreacyjnych tudziez sciezki rowerowe - a czy to wazne - przeciez widocznosc dobra... |
Dla mnie policja która sie czai w dziwnym miejscu, aby złapać jak najwięcej mandatów to taka która nic pozytecznego nie robi.
I jeszcze bezczelnie pyta sie o zarobki, aby dowiedzieć sie ile można zedrzeć, strzela głupie uwagi itd. Tak jak napisałem, na drodze była masa wariatów których nikt nie łapał. Jeden Huydnaiem o mało nie doprowadził do zderzenia czołowego (schował sie prawie spychając inny samochód z drogi). Takich wariatów należy ganiać, a nie korzystac z tego, że gdzieś jest miejsce z dozwoloną prędkością znacznie poniżej tej która by mogła być. Jestem pewien, że wystarczyłoby przejechać nieoznakowanym radiowozem raz trase Lublin - Jeziora, aby złapać z pieciu takich szaleńców, zagrażających życiu innych. Na drodze którą jezdziłem dotychczas nie było takich głupich zakazów (jest zakaz 40 przy przejeździe przez Puchaczów, ale to oczywiste bo kręta droga, sporo ludzi, przejścia i domy dookoła). Jednak to co zrobiono tam z drogą za kopalnią Bogdanka woła o pomstę do nieba. Trzeba jechać pod prąd bo na jednym pasie praktycznie nie ma drogi tylko dziury... Kopalnia dba o swoje otoczenie, tam jest dobra droga. A dalej Camel Thropy i rób co chcesz. |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Szczerze mówiąc mnie we Wrocławiu bardziej irytuje policja, która nic nie robi niż ta, która coś próbuje. Wczoraj np. widziałem jeden samochód (policyjny), który ledwie przecisnął się obok zaparkowanego na zakazie innego. Oczywiście pojechał dalej, bo w końcu co go to obchodzi... |
Cytat:
a tak na serio to w Bielsku u Promka drogi były gorsze :D choć te nasze to też płaskie jak stół nie są :sciana: |
Męczące, bo małe miejscowości są usiane gęsto, co pare km trzeba zwalniać.
Jeżeli ma sie do przejechania dłuższą trasę, to porażka. Wiadomo, że najlepsza prędkość do podróży to ok 90km/h (w lepszych pewnie 120). Samochody są tak budowane, że przy tej prędkości jest najekonomiczniej. Niesetey w Polsce odcinki gdzie można tyle jechać można policzyć na palcach jednej ręki. 70km/h jeszcze ujdzie i tak staram sie zazwyczaj jeździć (korzystając z super drogi myślałem że pojade sobie "optymalnie", mój bład). Ale 50 to gruba przesada, tyle nawet w mieście większość kierowców nie jeździ (czego akurat nie pochwalam, bo tam rzeczywiście zagrożenie jest duże). Może traktorem tak... Wracając z jezior, nie chcąc zarobić drugiego mandatu, wracałem zgodnie z przepisami. Efekt? Wyprzedziały mnie samochody małolitrażowe, cięzarówki, busy itd itp. Bez wyjątku WSZYSCY (!!!). |
No cóż, ja nauczyłem się,że jeźdżę w trasie tyle ile pozwalają znaki, choćby mnie ktoś z tyłu poganiał. Nie chcę dać zarobić drogówce. Inna rzecz, że bardzo męczące są te trasy np. usiana fotoradarami albo udawanymi fotoradarami droga do Kudowy.
Ciekawe czy jest na forum jakiś policjant :). |
Jakiś dom gdzieś tam był. Ale czy to teren zabudowany mam teraz wątpliwości, ponieważ tak jak napisałem jakieś 200m dalej był znak 70. Gdyby to był teren zabudowany - powinna być tabliczka "koniec terenu zabudowanego", prawda? A nie było.
Także prawdopodobnie ktoś tam gdzieś po pijaku ustawił znak 50. Dokładnie nie pamietam w którym to było miejscu, droga jest dłuuuga i prosta. No nic, mam nauczkę na przyszłość, że policja niestety nie jest po mojej stronie. Z resztą tak jak i całe państwo. Bule podatki i opłaty za samochód (całkiem nieraz bezsensowne), płace słono za paliwo, a oni nie zapewniają mi ani dobrych dróg, ani bezpieczeństwa i jeszcze czają się aby mnie skasować mandatem z byle powodu. I nawet nie można takim nic powiedzieć co sie myśli o ich działaniach, bo będzie zniewaga funkcjonariusza. To co sie dzieje na polskich drogach to jest ogólnie mówiąc koszmar. 300zł i 6 puntów, ale ze mnie kurde pirat :hahaha: |
Czy odpowiednie służby ustawiają je sobie dowolnie, czy też nie, to nas - kierowców nie interesuje. Zapewne jakimiś kryteriami sie kierują, chociaż czasami trudno dociec jakimi :hmm: Niekiedy wygląda to tak, że taki znak stawiają razem z tablicą miejscowości, co nijak ma się do sytuacji na drodze. Bez sensu, ale bo to jedyny przykład bezsensu na polskich drogach? :sciana:
A misiaki zacierają tylko ręce... Stoi znak, to obowiązują nas określone ograniczenia i nie pogadasz. |
Wiem, że obszar jest oznaczony znakiem (jak również jego zakończenie), natomiast chodziło mi o to, czy te znaki można sobie dowolnie stawiać, czy tylko w miejscach, które spełniają pewne ku temu warunki (jak wymienione przez ciebie).
|
Obszar zabudowany jest teraz oznaczany odpowiednim znakiem, tak samo jego koniec (ta biała tablica miejscowości).
Stara definicja obszaru zabudowanego nie obowiązuje już - ta "minimum 3 budynki przy drodze, nie dalej niż (chyba) 15m od niej..." Jeśli jechał 80 w obszarze zabudowanym, to nie ma zmiłuj się, niezależnie jaka to była droga i czy były jakieś budynki. |
Nie wiem, czy sprawa jest taka oczywista.
Jeśli było ograniczenie do 50 to rozumiem, że znak, że teren zabudowany. Ale żeby taki faktycznie był to - przynamniej kiedyś tak było - muszą być spełnione odpowiednie warunki - tzn. muszą być zabudowania w określonej odległości od drogi itp. Jeśli ich nie było - a z tego, co piszesz, wynika, że tak być mogło, to obecność znaku można spróbować podważyć. Chociaż pewnie na mandat raczej to nie wpłynie. A jeśli zabudowania były no to przekroczenie to jednak przekroczenie. Trudno oceniać. Wrzuć mapę na google to ocenimy ;) |
Bo widzisz Sobrus - jakby oni stali np w środku wiochy, gdzie jadąc szybciej niż dozwolone, można stworzyć jakieś zagrożenie dla mieszkańców... to by nikogo nie złapali (no, prawie nikogo).
Oni właśnie najczęściej stoją tam, gdzie kierowcy mimo woli przyśpieszają, bo nie stwarza to realnego zagrożenia i są warunki do szybszej jazdy, ale przepis jest przepisem i nie pogadasz. :sciana: Ta cała zabawa w radary i fotoradary polega właśnie na czesaniu forsy a nie zapewnianiu bezpieczeństwa. CB wkurvia ich strasznie, ale oficjalnie mówią, że jest pożyteczne, bo kierowcy informując się o patrolach policji zwalniają...a o to podobno chodzi :haha: |
No oczywiście, że nie mam. Wina ewidentna, więc nie dyskutowałem (znaku nie pamietam, może rzeczywiście tam był).
200 metrów dalej był juz znak 70. I dlaczego 300zł a nie 200? Nie jechałem jak wariat, nie utrudniałem zatrzymania, nie kłóciłem się. Natomiast nie powiesz mi że nie ustawili sie tam celowo, w celu wyczesania mandatów. Bo zagrożenie stwarzałem zerowe. W środku lublina można na wielu drogach jeździć 70, a na tym zadupiu egzekwują 50. Wiadomo że na prostej drodze o długości ponad 10km mało kto będzie jechał 50 nawet małym fiatem, bo to piąty bieg ledwo wrzucić można. Skutecznie działają tam gdzie nie trzeba, a tam gdzie trzeba nigdy ich nie ma. Wiem, że złamałem prawo, ale nie uważam sie za pirata i jeżdże spokojnie. Większość pewnie tam gnałaby juz 150, bo warunki do tego były. I jak czytam że pędząca porsche Doda za spychanie samochodów z drogi dostała JEDEN punkt i 200zł , a ja za jazdę prosto na odludziu z prędkoscią godną emeryta dostałem 6 to moge sie wku***ić. Jak widać w pewnych sytuacjach można olać taryfikator. Co jakiś lepszy wóz sie trafi to mnie wyprzedza i pędzi jak wariat i ma gdzieś przepisy. I gdzie wtedy są nasi bohaterowie? Takei sytuacje widze codziennie, ale nigdy nie widziałem żeby kogoś złapali. |
Jak był znak lub teren zabudowany, to nie masz co dyskutować.
|
Skoro tu jest temat o drogach to ja coś opowiem.
Być moze niektórzy wiedzą że drogi miedzy Lublinem a jeziorami (w okolicach Bogdanki) w tym roku wyglądają tak jakby jeździły po nich czołgi. Po tym jak o mało nie urwalismy sobie koła na jednej z tych "dróg", postanowiłem znaleźć inną i znalazłem.Dość ładna droga, kilkanaście kilometrów prosto, zerowy ruch - można zasnąć za kółkiem. No więc pojechałem sobie, prędkość optymalna, warunki idealne, w miare równo, sucho, widoczność po horyzont, ze 20km do celu, super... i nagle .... wyskakuje mi na tym odludziu z suszarką policjant z nieoznakowanego radiowozu. Moja prędkość - szaleńcze 85km/h (jechałem 70, ale że taka super droga...). Dopuszczalna tutaj - ponoć 50 (!!!!!!!). Na nic tłumaczenia, że myślalem, ze skoro taka prosta pusta ładna droga to myślałem, że można 70. Po upewnieniu się, że nie jestem bezrobotnym na skraju ubóstwa (teraz juz wiem po co pytał), pan policjant uprzejmie wlepił mi maksymalną możliwą stawkę 300zł. Nie wiem za co należała sie maksymalna kara, ale nie pytałem (bo nie znam taryfikatora na pamięć). Nie było alkomatu, pouczeń itd, tylko bezczelna uwaga, że nie musze sie spieszyć - jezioro wszak mi i tak nie wyschnie. Tego dnia złapali tam sporo samochodów, bo pobocze było ładnie rozjeżdżone. Mam nadzieje że są z siebie dumni... Dodam jeszcze że podczas jazdy widzałem oczywiście szaleńców wyprzedzających pod górkę itd, których jakoś nikt nie łapał, bo Policja siedzi w krzakach i czesze kase. Powiem tak - jakie drogi taka policja. Jak do tej pory zawsze starałem sie być po ich stronie i nawet z przyjemnością oglądałem program "uwaga pirat", tak teraz rozumiem ludzi którzy kupują sobie CB. |
To nie ja.
Wyborcza jak zwykle. |
Czepiasz się drobiazgów.
|
Budując drogę trafili na słup... "Było hasło na Euro - to działaliśmy szybko"
http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,...getycznym.html |
19 km/h? toż to luksus!
|
NIK zjechał władze Wrocławia za stan dróg w mieście
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3...w_miescie.html Sprzed miesiąca już, ale moim zdaniem warte uwagi. Z dwóch powodów - po pierwsze po tym, jak o tej wiadomości usłyszałem, chciałem znaleźć szczegóły, ale okazało się, że.. wsiąkła. Przejrzałem wiele serwisów informacyjnych i nigdzie jej nie było. Nie od dzisiaj chodzą różne plotki o różnych środkach wpływu Dudtkiewicza na media, ale w tej sytuacji byłem skłonny w to uwierzyć. Druga sprawa to reakcja na ten raport. Różne osoby trąbią o rzeczach w nich opisanych od lat. Je najczęściej można po prostu lekceważyć, ale teraz opisała to duża instytucja. Co na to władze? Stwierdziły, że tak naprawdę to guzik warte, bo opiera się na danych historycznych. Oczywiście to, że po wieloma względami nic się w tym czasie nie zmieniło (a i badanie obejmowało także poprzedni rok) nie ma znaczenia. Zresztą.. szkoda słów. Poniżej kilka cytatów i polecam lekturę całości: Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
Co to świateł, to na tej trasie, na odcinku około 2-3 km jest kilkanaście świateł i jak dobrze trafisz, stoisz prawie na wszystkich. Ale to inna sprawa.
Zdjęcie nie jest moje, ale dość dobrze pokazuje to, co teraz na tej i innych ulicach jest. Chodzi o tą chyba smołę, która wyszła spod szyn (częściowo została też pewnie usunięta przez człowieka), a teraz leży wzdłuż całej ulicy. Zdjęcie pokazuje tylko fragment więc nie robi wrażenia, ale te kawały są zaschnięte, twarde i pomijając fakt, jak paskudnie to wygląda (porównując, jakby przeszło tędy stado krów (właściwie koni) i pozostawiło po sobie pamiątki..), to jest po prostu niebezpieczne. |
Na tym zdjęciu nie widzę nic dziwnego (to przecież Wrocek).
Ot krzywe tory, tudzież jakieś asfalty pomiędzy torowiskami, w drodze, o dziwo nie widac dziur :O Poza tym światła ustawione tak, aby uniemożliwić płynny przejazd dłuższym odcinkiem drogi....no ale we Wrocku to też normalka :sciana: Najdziwniejsza w tym jest mała ilość samochodów - a zdjęcie nie jest robione w nocy :wow: |
Niechby ktoś sobie nogę złamał wpadając do tej studzienki, a zasrańca by złapali, to by mu się nie opłaciło te parę flaszek, które za to można kupić...
|
nie dość że Polskie drogi wyglądają jak ser szwajcarski zaklejany topionym ementalerem to jeszcze jakiś d ebil z wczoraj na dziś zaiwanił kratki ze studzienek kanalizacyjnych w mojej okolicy.Chyba ze 20 kratek brakuje ,d ebil co ukradł i ten co kupił ,masakra niektórzy na prawdę nie myślą
|
@Andrzeju
większość dróg tak wygląda we WRO tylko niektóre mają więcej łat ;) |
Od kilku dni niektóre ulice we Wrocławiu wyglądają mniej więcej tak:
http://img411.imageshack.us/img411/9350/img6532p.jpg Niedawno kładziona izolacja się topi, w najlepszym wypadku jest usuwana i.. zostawiana na drodze. Zresztą.. polecam ten temat: http://forum.gazeta.pl/forum/w,72,11...smole.html?v=2 |
Odkopię temat, natchnęły mnie do tego moje wyjazdy do Częstochowy. Otóż kierując się do wspomnianego miasta ode mnie jedziemy najpierw krajową 8, a potem zbaczamy na 43. No więc ósemka jest w porządku na większości odcinka, którym jadę, w końcu niedawno remontowana :) Przechodząc dalej, 43 na odcinku ok. 40 km jest elegancka (nowa nawierzchnia od zeszłego roku). Po dojechaniu do jednej miejscowości (do Czw-wy pozostaje kolejne 40 km) zaczyna się pozimowy koszmar. Droga jest w opłakanym stanie, dziura na dziurze, ser szwajcarski ich tyle nie ma. Slalom na drodze, w celu ominięcia zepsutej nawierzchni, jest często nie możliwy. Po pierwsze jak ruch na drodze, to niebezpieczne, po drugie, nawet gdyby udało mi się ominąć jedną dziurę, wpadam w drugą (jeszcze większą). W tym tygodniu jak wpadłem w taką jedną (starając się ominąć inną) to myślałem, że koło urwę.
Podsumowując, jeszcze pół roku takiej jazdy po drogach, a sprężyny i łożyska do wymiany. Jak można tak budować drogi wojewódzkie? Śmieszną rzecz zobaczyłem już w samej Cze-wie. Drogowcy łatali większe dziury (w końcu coś trzeba zrobić), ale w wręcz cudowny sposób - zalewali asfaltem zalane wodą dziury, nie pofatygowali się nawet wypompować wody. Gratuluję pomysłowości. Koniec zimy, akcja łatanie dziur rozpoczęta |
hmm.. mo***380;e rzeczywi***347;cie nie jest u nas jeszcze tak ***378;le..
http://www.liveleak.com/view?i=ccdde4967e Swoj***261; drog***261; to naprawd***281; nie wiem, co by***322;o na tej ulicy ( i jakie jej nachylenie, bo tego dok***322;adnie na video nie wida***263;), ***380;e te samochody mia***322;y a***380; tak z***322;***261; przyczepno***347;***263;.. A w***322;a***347;ciwie nie mia***322;y ***380;adnej.. |
w Poznaniu nie jest zle
glowne drogi przejezdne, czarne osiedlowki zasypane, ale ubite, bez lodu i samochody z miasta piachu nawiozly same || bo piaskarki czy czegos w tym stylu to w tym roku nie widzialem ^_^ w te najgorsze opady (przedwczoraj?) na kilkusetmetrowym podjezdzie o nachyleniu chyba niecalych 10% biegnac (a bieglo sie ciezko) wyprzedzilem 2 samochody ^_^ co do odsniezania - w takiej sytuacji jaka byla ostatnio faktycznie malo mozna bylo zrobic ale ponoc (znam to tylko z opowiesci o Szwajcarii albo Niemczech - jak zwykle pamiec szwankuje) na zachodzi jak tylko ZAPOWIADAJA opady, to sluzby wyjezdzaja i ustawiaja sie na najwazniejszych drogach - zaczyna padac - odrazu moga jezdzic plugi czemu u nas tego nie ma? tym bardziej, ze miasta placa takze za gotowosc do odsniezania a nie tylko samo odsniezanie? jak zwykle - po prostu zle sa rozpisane przetargi, zle skonstuowane umowy |
Wracając do tematu twoich 'norm' 3-4 godzin na odśnieżenie:
1. Ograniczona liczba ludzi i sprzętu. 2. Ilości km dróg i priorytety. 3. Soli nie można ot tak, sypać - niszczenie dróg, samochodów, środowiska - musi być rachunek ekonomiczny. Sól powoduje obniżenie temperatury topnienia śniegu, ale, jeśli pada, to ilość soli w wodzie maleje, więc albo muszą to uzupełnić, albo zamarza woda i dalej pokrywa śnieg jezdnię. :czytaj: Reetou: usunąłem cytowaną treść zgłoszoną do moderacji. |
w gliwicach wsio chodniki poodsniezane - da sie :)
od 6 rano po miescie niesie sie miarowe szuranie lopat :) nie ma to jak niem.... eeee slaska solidnosc ;) edit: a swoja droga, tylu bezrobonych.... lopata w reke i do roboty... i miasto odsniezone i robota dla ludzi jest |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Reetou: usunąłem treść zgłoszoną do moderacji. |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Myślę, że mylisz pojęcia co do dróg krajowych i miejskich. Cytat:
Cytat:
Cytat:
PS. To było pytanie retoryczne. |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Ale nie wychodzę z takiego założenia. Wczoraj odśnieżałem 4 razy, dzisiaj raz z samego rana i potem już jakoś nie było trzeba.. Cytat:
Co do moich podatków, to nie twoja sprawa. Dziwne jednak rozumowanie, że oczekiwać normalności może tylko ten kto konkretne podatki płaci.. |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Może tak zamiast żalić się, zwróć się z pytaniem lub skargą do UM... ale... jakie ty podatki płacisz, żeby czegoś wymagać? |
Cytat:
"Nie ma mocnych na błoto pośniegowe" - wystarczy pług. Akurat zwykłe nieubite błoto pośniegowe bardzo łatwo można usunąć. Gorzej jak już się ubije i lekko zamarznie. A tak się dzieje, jak droga nie jest w odpowiednim czasie odśnieżona. "Jeździj tramwajem.." - zgoda, mogę. Ale czy to ma być rozwiązanie? Czy to nie jest dla ciebie nienormalne, że to obywatele muszą się przystosowywać do niedrobóek służb odpowiedzialnych, a nie te do realizacji swoich obowiązków? Poza tym.. transport to jedno, a przejście druga rzecz. A pomijając same drogi, to w znaczącej większości przypadków (na oko 80-90%) chodniki nie są odśnieżane w ogóle. Brnie się więc nierzadko po kolana w śniegu, albo błocie, śliskim oczywiście (i stąd się bierze zwiększona liczba złamań kończyn) próbując gdzieś dotrzeć. I nie dotyczy to tylko jakiś bocznych uliczek i przejść. Podobnie próbowałem dzisiaj dotrzeć na rynek, gdzie jak wracałem - około godz. 11 - zaczynali łaskawie odśnieżać z jednej strony chodnik na moście Pomorskim. Dobrze, że w ogóle, ale nieco już jakby późnawo... |
Cytat:
|
Cytat:
A jeżeli uważasz, że 30 na godzinę to jest normalna prędkość, to spróbuj - nawet na bocznych uliczkach przejechać tak kilka kilometrów... Cytat:
Cytat:
|
30-40 na godzine ? To ile ty chcesz jecha po miescie ? 60-70 ?
Snieg ciagle pada wiec trudno zeby go na drogach nie bylo. Drogowcy kar nie zaplaca bo narazie jest wszystko ok wg pzrepisow. |
@andrzej
sp***243;jrz za okno - sypie dalej, nie wiem jak drogi bo siedz***281; zasypany w robocie. Tak wi***281;c nie ma co spodziewa***263; si***281; szybkiej reakcji drogowc***243;w, bo nie b***281;d***261; od***347;nie***380;a***263; jak b***281;dzie sypa***263; (taka Syzyfowa praca). Poczekajmy do wiosny samo si***281; rozpu***347;ci :taktak: |
Można się było tego domyśleć, ale ze względu na nietypową zimę miałem nadzieję, że jednak to nie nastąpi. A jednak - zima zaskoczyła drogowców..
To mogłoby nawet i być śmieszne, gdyby nie konsekwencje jakie powoduje. Wrocław od rana zatkany całkowicie, prędkość na większości dróg nie przekracza 30-40 na godzinę i przez to korki robią się wszędzie (dobrze, że niektóre remonty zostały ostatnio zakończone, bo w połączeniu z dzisiejszymi warunkami na drodze to trudno sobie wyobrazić, co by się działo..). Generalnie można powiedzieć, że znowu nastąpił częsciowy paraliż miasta. A z jakiego powodu? No.. przecież spadło 15cm śniegu... To naprawdę mogłoby i wywołać uśmiech na twarzy, gdybym usłyszał to w telewizji o jakimś egzotycznym małym kraiku, ale do cholery - mówimy o Wrocławiu! Który podobno pretenduje to miana miasta światowego, który chce organizować Expo.. Na litość.. Czy poradzenie sobie z drobnymi opadami śniegu przerasta możliwości władz i służb za to odpowiedzialnych?!? Ja widzę to tak (ale może się nie znam..) - od tygodnia przynajmniej zapowiadane było przyjście zimy i opadów śniegu, od kilku dni było to już pewne, a po ostatnich dobrze zapowiedzianych wiatrach trudno było nie wierzyć synoptykom. Wiedząc więc, że dzisiejszej nocy spadnie śnieg, oczywistym jest, że należało już podczas niej być przygotowanym do jego usunięcia. Nie czekać do rana, kiedy dobrze się już ubije i utworzy gnieniegdzie warstwę lodu. I co takiego wielkiego trzeba było zrobić - przejechać spychaczem, żeby największe warstwy śniegu zebrać, potem przejechać i zebrać resztki, posypać piaskiem, może solą i wystarczy. Temperatura jest taka, że nawet przy drobnym ruchu samochodów kolejny padający śnieg już się roztopi. Czy to taka filozofia..? A rzeczywistość wygląda następująco.. Wyjeżdżam z domu i już przy pierwszej uliczce wpadam w poślizg. W sumie moja wina, mogłem się spodziewać, że na ulicy będzie pod śniegiem lód, ale też zwykle nic tam nie stoi, więc z poślizgu można spokojnie wyjść. Tym razem stało i ledwie udało mi się minąć samochód. No.. to ledwie to tak z pół metra, ale przy całkowitej bezwładności samochodu to i tak za mało. Swoją drogą ciekawe by było, gdybym jednak w niego uderzył. Nie omieszczałbym zadzwonić na policję i zastanawia mnie, czy jako przyczynę kolizji podane byłoby "Niedostosowanie prędkości do warunków na drodze". Byłoby to interesujące, bo jechałem jakieś 10-15km/h ;) Dalej kolejna uliczka i czysty lód. Dodatkowo zrobione są tam takie kretyńskie wysepki, wokół których trzeba jechać slalomem, co przy dodatkowym sporym ruchu w tym miejscu praktycznie uniemożliwiało przejechanie. Potem już dojazd do bardziej ruchliwych ulic i przynajmniej maź a nie lód na drodze. Ale też śliski, więc wszyscy jadą bardzo wolno. Oczywiście pługów, śnieżarek, piaskarek brak.. No więc jazda z taką prędkością, wpadanie w lekie poślizji w co bardziej wietrznych miejscach (lekka warstwa lodu na drodze) i dojechanie na miejsce przeznaczenia po 25 minutach dłużej niż zwykle. Oczywiście już nie miałem po co tam iść, więc mogłem spokojnie wracać do domu. Mniej więcej w podobnych warunkach.. Tak więc - pomimo przyjścia dobre 3-4 miesiące później niż zwykle, zima znowu zaskoczyła drogowców. Ciekawe kiedy usłyszę komunikat, że środki przeznaczone na odśnieżanie dróg w tym roku już się skończyły... |
ale o cio chodzi?
|
Otwarto w Twierdzy przejazd Grunwaldem w stron***281; centrum. Jedzie si***281; pod pr***261;d. Ca***322;kiem fajnie. Na Wielk***261; Wysp***281; przejazd jednokierunkow***261; Wyspia***324;skiego z Mostu Grunwaldzkiego. Oczywi***347;cie dzi***347; nie ma ruchu a ja by***322;em za***380;y***263; ruchu pieszego w Szczytnickim. Oraz poje***378;dzi***263; 100 km/h po tamtejszych ulicach Wielkiej Wyspy. Pod katedr***261; sta***322;y gliny radiowozem i nie mog***322;em tradycyjnie z***322;amac przepis***243;w i wjecha***263; przed wej***347;cie (s***261; tam zakazy). Objecha***322;em wi***281;c ***347;w. Krzy***380;a w k***243;***322;ko i ju***380; by***322;em pod.... Ostatnio jak nie ma glin to je***380;d***380;***281; tam pod prad.
|
|
Cytat:
|
zgadzam sie z tym-wrocek to tragedia
mialem okazje kilka razy juz tam byc... i zawze ejst pelno dziur. rok temu na placu grunwaldzkim(tak to sie chyba nazywa, tearz to remontuja) myslalem ze urwe zawieszenie. |
nie narzekajmy na wroclawskie drogi :>
ostatnio nawet polatano przejazd na klecinskiej z obu stron i klecinscka (od awicenny - do przejazdu kolejowego za serwisco) a tak na powaznie - TRAGEDIA |
Ja ostatnio po raz pierwszy - i to dwa razy na jednej ulicy - musiałem hamować przed dziurą, a za drugim razem potem wycofywać! Po prostu nawet wolno nie odważyłbym się przez nią przejechać..
Czasami to już po prostu brak słów.. |
Nie dziwię się wqr...niu.
Do tej pory jeździłem slalomem, co raczej jest mało normalne... Teraz już nie daję rady. Na niektórych odcinkach zwalniam nawet do 10 km/h, a i tak mam wrażenie, że amortyzatory zaraz pociekną (nowy komplet). Nawet terenówką bałbym się jechać szybciej. Brak słów, bo i do kogo je kierować... :wsciekly: |
Kilka ciekawych artyku***322;***243;w, na kt***243;re dzisiaj trafi***322;em:
1) "dukty" zamiast dr***243;g.. http://motoryzacja.interia.pl/news?inf=729772 2) Dziura g***322;***281;boka na 6 metr***243;w.. http://motoryzacja.interia.pl/news?inf=730097 3) 4 tys. 300km dziur.. http://motoryzacja.interia.pl/news?inf=729210 |
Cytat:
potocznie używa się określenia asflat mając na myśli nawierzchnię asflatową. składa się ona z warstw mieszanki mineralno-asfaltowej, gdzie kruszywa jest trochę ponad 90% a reszta to właśnie asfalt, który jest tzw lepszczem. tak więc nie myl pojęć. edit: już chyba wiem, czemu się czepiłeś tej smoły. zapomniałem przy wymienianiu (post 23) wstawić przecinek, ot co. jak jeden przecinek może zmienić sens zdania :D od tej pory będę bardziej precyzyjny w swoich wypowiedziach. |
Cytat:
@ Smartek No ja właśnie mam taką dziwną przypadłość, że oprócz narzekania mam ochotę (i często to robię) coś zmienić. Teraz właśnie jestem świeżo po rozmowie z pewnymi osobami z uczelni (profesorowie, dyrektorzy odpowiednich działów itp.) na temat wprowadzenia daleko idących zmian, które miałyby poprawić jej sytuację. Czy coś z tego wyjdzie nie wiem, ale zawsze warto próbować. Z drogami ( i nie tylko ) podobnie. Tu również widzę pewną możliwość, przynajmniej na ten moment, którą miałbym ochotę zrealizować, ale jej częścią byłoby na pewno stworzenie strony internetowej, o której wcześniej wspomniałem. Dlatego szukam pomocy w jej stworzeniu (ewentualnie pomyślę nad kupnem czegoś, ale na pewno nie może to już być coś typowo hobbystycznego, jak moja strona o fotografii). |
Cytat:
|
Cytat:
efekty tej radosnej twórczości widać na każdym kroku - od początku roku poszło nam już 15t zimnego asflatu, a szykuje się kolejne 10. a w tych warunkach łatanie zalanych wodą przełomów nie należy do przyjemności. Cytat:
|
a jak wytlumkaczycie fakt,ze u nas budowali droge ponizej kosztow produkcji skladnikow do budowy drogi? jakis "spec" obliczyl ile droga powinna kosztowac normalnie, liczac sam material. oklazalo sie ze firma mogla zrobic to sporo taniej niz wg eksperta...
tylko teraz pytanie czy fachowiec sie mylil, czy droge wybudowano z gorszych materialow? |
Cytat:
moze akurat Ci sie uda.. :) |
Cytat:
|
Cytat:
i to nie jest asfalt, choc nic mnie nie zdziwi jak ktos smoly od asfaltu nie odroznia :D. |
Cytat:
Ja miałem okazję rozmawiać z osobą zajmującą się budową dróg w Polsce i sprawa ogólnie mówiąc wygląda tak, że owszem - podstawowym wyznacznikiem wyboru wykonawcy jest cena, ale co ciekawe - kwota, za jaką firma podejmuje się zbudować czy wyremontować drogę jest niższa od samego kosztu materiałów do tego potrzebnych!! Tym samym wiadomo, że żeby ten interes w ogóle się opłacał, trzeba używać materiałów gorszej, czy też w ogóle skandalicznej jakości.. Kurde.. coraz bardziej mnie to wszystko zaczyna wkurzać... |
moim zdaniem, przede wszystkim do złej jakości nawierzchni przyczyniła się diamterialnie ustawa o zamówieniach publicznych, która za jedyne kryterium stawia cenę.
w efekcie mamy sytuacje, gdy stosuje się najgorszej jakości asfalty o dużej zawartości smoły, asflaty zwietrzałe lub przepalone, które nie posiadają odpowiednich parametrów. skutki tego widać gołym okiem, gdy jeździmy po świeżo wyremontowanych drogach przypominających ser szwajcarski, gdzie asflat się kruszy i wypada całymi płatami (sypana sól, która rozpuszczona wchodzi pomiędzy pory w asfalcie i krystalizując się rozrywa go). a pieniędzy nie ma, bo władze miast mają zwykle 100 000 innych bardziej pilnych wydatków i nie będą wydawać pieniędzy na głupie łatanie dziur. zamiast tego kupują nowe laptopy dla pracowników, drukarki laserowe, samochody służbowe, meble, czy remontują po raz n-ty z kolei kibel. nie będę się tutaj wywodził, jak odbywają się przetargi na wykonanie remontów, ale powiem wam, że chciałbym przez rok zarobić tyle ile przezydent dostaje w łapę za wybór tylko jednej "najlepszej oferty". |
Oglądając te zdjęcia, można by stwierdzić, że lepiej by chyba było gdyby tego asfaltu wogóle tam nie było :ysz: Było by nierówno, ale przynajmniej dziur by nie było. A teraz trzeba robić slalom, nagle hamowac przed zauważoną dziurą, tłuc auto po dziurach itp.
A teraz taki mój przykład. Jakiś rok temu (pod koniec zimy) trzeba było wymienić felge w Peugeocie Partnerze moich rodziców na nową. Powód?? Proste, dziury !! Felga była tak skrzywiona, że trzeba było ją wymienić na nową bo nie dość że autem trzepało, to jeszcze nie trzymała powietrza (koła bezdętkowe)... I jeszcze drugi przykład, naszczęście mniej kosztowny. Sytuacja miała miejsce w lecie, wracaliśmy peugeotem206 z dłuższej trasy, było już późno (około północy) wszędzie ciemno, droga nawet dość dobra, czasami lekkie nierówności ale zero dziur, więc prędkość odpowiednia do obszaru niezabudowanego. Nagle wjechalismy w niskąd ni z owąd wziętą dziurę. Silnik zgasł, światła też. Auta nie da się odpalić. Teren dla nas nieznany (ze 100km od domu), wszędzie ciemno, nigdzie nie widać żadnego światła, księżyc chyba też nie świecił, bo nic nie było widać :) Żadnej latarki, ani nic, naszczęście mieliśmy komórke, zadzwoniliśmy do znajomego z serwisu peugeota. Okazało się, że wstrząs/uderzenie było tak duże, że zadziałał wyłącznik odcinający zasilanie od akumulatora w razie ... wypadków :) Po telefonicznych instrukcjach mechanika, udało nam się znaleźć przełącznik i juz mogliśmy jechać dalej. |
Cytat:
|
Cytat:
Ale pomyliłem się, bo u nas też jest ulica Krakowska, na której są takie dziury, że lepiej nie mówić i jest też Piłsudzkiego, która co prawda jest w trochę lepszym stanie, ale dawno na niej nie byłem, więc nigdy nic nie wiadomo :) |
Cytat:
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 09:54. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.