![]() |
Cytat:
|
Bardzo dużo zależy od higieny telefonu , jak widzę jak ludzie na telefonach za 1000zł instalują pierdyliard apek plus gry to niestety tylko flagowce.
A z apkami to tez smutna prawda, każdy wciska , od zwykłych operatorów usług ,banków etc po wszystkie rządowe szity. Ja ogólnie zmieniam tel co trzy lata i podchodzę do tematu tak jak @misiozol. edit. a baterie wymienią w serwisie prawie w każdym telefonie. Co mądrzejsze telefony to tez mają kilka planów ładowania od superszybkiego po standardowy ,taki który nie postarza baterii . Wystarczy plan ładowania dobrać do własnego trybu życia. |
Szukaj takich z wymienną baterią, co niebawem może być nietrudne, bo zdaje się unia to wymusi, albo już wymusza. :hmm:
Wtedy połowa ludzi nie wymieni telefonów, co to będzie za larum :rotfl: |
Za tym też nie utrafisz.
Jeszcze trochę ponad dekadę temu smartfony nie dotarły do optymalnego kształtu (nawet do końca nie wiadomo, jaki mógłby on być), poza tym rozwój technologii był szybki, więc nowy nawet niezbyt drogi telefon wyglądał dużo bardziej nowocześnie i działał dużo bardziej sprawnie niż 3-letni, może i 2-letni flagowiec. Od kilku lat nowe modele na zmianę a to są z zaokrąglonymi brzegami, a to z kanciastymi, zmieniają się jakieś drobne szczegóły typu kształt i wielkość wyspy aparatów, ale ani wielkość, ani jakoś dramatycznie wydajność. W 2021 roku kupiłem córkom telefony za ok. 500 zł, myśląc że na jakiś rok, może dwa im starczą a później wymienię im na bardziej wydajne. Obie używają ich do dzisiaj, okazało się że te aplikacje których namiętnie używają plus YouTube nie wymagają żadnych nieprzebranych mocy procesorowych ani przestrzeni w RAM, a że czyhałem żeby wyrwać w promocji modele nieco lepsze, z w miarę pojemnymi bateriami, to i ogniwa póki co dają radę - choć pewnie to one w końcu będą przyczyną wymiany na kolejne modele. Szukając modelu trwałego można by myśleć o "pancerniakach" z IP67 i aku 7-10 tys. mAh, ale dla mnie to przerost formy nad treścią - trwałość rzeczywiście super ale nie ta wydajność i nie ta poręczność, wolę jeśli będzie trzeba co 2 lata wymienić telefon na niedrogi w granicach 1000 zł (bo nic mnie nie przekona przy dzisiejszych cenach i parametrach, że coś droższego jest mi potrzebne). Wolałbym ze względu na generowanie elektrośmieci wymieniać co 5 lat, no ale na podejście producentów do trwałości nic nie poradzę. |
Naiwnoscia jest kupywanie sredniaka i oczekiwanie ze posluzy lata, mnie nie stac na tanie zeczy wiec kupujac 5 lat temu telefon za 1000e oczekiwalem ze sie nie zestazeje za szybko oraz podziala stosunkowo dlugo, jako ze wsadzono w niego dobre elementy a nie po taniosci to efekt jest taki ze po 5 latach dalej trzyma mi bateria, kamera ciagle robi cuda ze zdjeciami, a procek jest w technologi 7nm gdzie obecne flagowce maja ~5nm
|
A, odkopię sobie temat na koniec roku :)
Telefon mam nie pierwszej młodości, toteż zaczyna padać w nim gniazdo mini-jack. Objawia się to dziwnymi dźwiękami asystenta głosowego oraz utratą kontaktu przy co gwałtowniejszych ruchach (telefon automatycznie pauzuje muzykę po wyciągnięciu słuchawek z gniazda - teraz potrafi zapauzować w kieszeni podczas chodzenia). Daję mu maksymalnie trzy-cztery miesiące nim przestanie wykrywać słuchawki. Skąd wiem? Otóż dosłownie każdy telefon z Androidem który posiadałem miał dokładnie tak samo - gniazdo słuchawkowe najpierw wariowało, potem przestawało działać całkowicie. Tak samo było w telefonie z 2010, z 2013, z 2015, z 2016 jak i w obecnym z 2019. Przez tyle lat pakowali ten sam zawodny szajs do telefonów, aż wreszcie zrezygnowali kompletnie z gniazda mini-jack w ogóle. Opcja adaptera USB-minijack odpada, ponieważ gniazdo USB również rozłącza się kiedy chce - podczas ładowania lepiej nie dotykać telefonu. Będę musiał zainwestować w jakieś tanie słuchawki Bluetooth, bo drogie są kompletnie nieopłacalne - oferują jakość dźwięku na poziomie kilkukrotnie tańszych modeli przewodowych. Ciekawe czy to jakaś wada fabryczna, wynik miniaturyzacji czy po prostu najtańsze możliwe materiały? Mini-jack to przecież nic skomplikowanego, technologia kilkudziesięcioletnia. Używałem dużo starszych urządzeń z gniazdkami mini-jack, które mimo wieku po prostu działały... Ba, nawet tania marketowa empetrójka firmy "krzak" z okolic 2006, po paru latach nie wykazywała problemów ze złączem słuchawkowym. Trochę różnorakiego sprzętu przeszlo już przez moje ręce i według moich doświadczeń najlepsza jest elektronika produkcji japońskiej, mniej -więcej z pierwszej połowy lat '90. Radiomagnetofony, wieże, lustrzanki analogowe, kamery wideo (tutaj trochę nowsze - 97-99), telewizory, konsole do gier - to wszystko po tylu latach zazwyczaj po prostu działa, a ewentualne awarie dotyczą elementów mechanicznych które się zużywają bądź brudzą - lasery w CD albo paski/rolki w magnetofonach. Sama elektronika pozostaje niewzruszona na upływ czasu. To są rzeczy owszem, technologicznie zacofane, ale za to ekologiczne - nie szajs który po paru latach ląduje na elektrośmieciach :P Tylko o tym eko-aktywiści nie trąbią tak głośno, bo to się dużym firmom nie opłaca - lepiej przyklejać się do asfaltu, albo lobbować za zakazami dla sprawnych technicznie aut, żeby kierowcy kupowali nowe. |
To tak jak ze wszystkim, z tym, że teraz się śmiesznie pozmieniało, w firmie dla której pracujemy jeździ zardzewiały potwornie bus Mercedesa i Peugeot o rok młodszy bez śladu rdzy, z tym, że francuz co jakiś czas wali usterką, a merc nie.
|
Podbijam temat :)
Kupiłem kiedyś boomboxa Siemens, na oko z późnych lat 70. Jest zbudowany wręcz pancernie, raz nawet został zmoczony (wracałem i zastał mnie deszcz) co nie zrobiło na nim wrażenia - w przełącznikach są specjalne nakładki utrudniające wodzie wniknięcie do środka. Ale co jest najlepsze - mechanizm magnetofonu który powinien się przez te 40 lat zużyć ale działa bez problemu. Nie zużyły się nawet rolka dociskowa i gumowy pasek. Dodatkowo podczas odtwarzania można nim wymachiwać i nie słychać zniekształceń ani taśma nie zostaje wciągnięta. Tymczasem w "lepszej klasy" decku Technicsa została zastosowana zębatka którą sama z siebie traci zęby podczas odtwarzania. Nie mówię już o tańszych mechanizmach w boomboxach późniejszych zrobionych z plastiku najgorszej jakości :ysz: Odtwarzacz CD Technicsa od mojej wieży nie był czyszczony od nowości (ma plombę) mimo to każdą płytę czy to CD czy to CD-R odczytuje w kilka sekund i odtwarza bez grymasów. Natomiast w wieżach czy radiomagnetofonach z początku poprzedniego dziesięciolecia i nowszych lasery padają same z siebie, podobnie z mechanizmami. |
Telefony też mogą zagrać całkiem dobrze jak np. 5800 (właściwie kupiłem ten telefon tylko z tego powodu, a i były jeszcze dwa - jest mały i tani :P ) tylko trzeba go odpowiednio ustawić.
Co jednak nie umywa się do jakości muzyki z discmana albo z dobrej wieży :) PS Najlepiej wszystko słychać w nocy - nie mam potwierdzonej teorii czemu tak jest (być może dlatego że wzrok się "wyłącza" a słuch wyostrza) ale wtedy słyszę dokładniej muzykę, czasami dźwięki których nigdy nie słyszałem w danym kawałku :wow: . Dodatkowo słychać jak zgrane jest Mp3 (i nie chodzi mi o kb/s tylko o to że są gorzej zgrane Mp3 i lepiej zgrane Mp3 - mam tak np. przy piosence WWO - W Wyjątkowych Okolicznościach - Mp3 zgrane z płyty jest lepszej jakości niż jakieś przypadkowe z chomika). |
Ja mam sony i jak czasami sobie coś zapuszczę.. :)
Inna sprawa, że przykładowo mp3 irivera, które też mam (z tych starych serii i..) też zdecydowanie daje radę. A telefony.. nawet te bardzo chwalone za jakość dźwięku.. to jakaś inna kategoria.. |
Wiem, że CD ma o wiele lepszą jakość ale odtwarzając to CD w komputerze takiej świetnej jakości pewnie by nie było (piszę "pewnie" bo tej płyty nie dało się nawet w komputerze otworzyć!)
Dalej mówię, że ten odtwarzacz zmiata wszystko co słyszałem, nie mając nawet regulacji bass&treble a co dopiero 20 suwakowego equalizera i masy polepszeń. Oczywiście wiem, że to nie jest wysoka półka i jest coś co brzmi 100x lepiej ale porównuję tzw średnią półkę (taką dla przeciętnego Kowalskiego) sprzed 20 lat i dzisiejszą. |
Cytat:
do odtwarzacza MP3 (a w nim zrippowanych MP3) uważam za co najmniej nie na miejscu. Daleko jestem od audiofilskich tematów, ale jednak uważam, że tutaj mam rację. |
Odświeżam temat :)
Odgrzebałem ostatnio starego "discmana" - prawdopodobnie jeszcze starszego kuzyna, nieważne zresztą. Po odnalezieniu jakieś płyty audio (mam więcej kaset niż audio-cd w domu, płyt się tak duzo nie używało :D) puściłem sobie jakiegoś Eminema, notabene zjechanego straszliwie. Odtwarzacz nie tylko odczytał płytę, z którą nawet laptopowy czytnik by sobie nie poradził ale jeszcze zagrał, i to jak zagrał :spoko: Dźwięk był jakoś 2x wyraźniejszy od mojej Nokii (niby do muzyki) nie porównując już do innych telefonów z których słuchałem muzyki. Wszystko było doskonale słyszalne, nie brakowało niczego nawet słuchając przez K518 które niby mają problem z wysokimi tonami. Co więcej, nie ma w nim żadnego EQ, żadnych ulepszaczy, enchancerów i innych cudów, jedynie podbicie basów które rzeczywiście podbija tylko basy, a nie wszystko na raz, jak czasami się zdarza w odtwarzaczach. Gdybym puścił sobie tę płytę w nocy, to nie zasnąłbym tylko cały czas słuchałbym muzyki. Kiedy podkręciłem głośność na połowę skali to słuchawki zaczęły mi charczeć :szczerb: Najpewniej spokojnie sprawdziłby się jako stacjonarny odtwarzacz audio. A dzisiejsze telefony nie mają nawet 1/4 skali tego discmana :rotfl: Cóż, sprzęt wyprodukowany przed czasami durnych ograniczaczy głośności i montowania byle taniej. Są w ogóle odtwarzacze MP3 które mogłyby się pochwalić jak nie jakością i głośnością na takim poziomie? Bardzo w to wątpię (choć może kiedyś sobie kupię osobną Mp3). Oto nasz dzisiejszy bohater :D http://img0110.psstatic.com/15537619...resistant-.jpg |
@Ormianin - mam podobnie - kaset 5x tyle co płyt - i także poglądy mam zbliżone - ciekaw jestem co z tych płyt zwłaszcza CDR za 10-20 lat będzie - mój Ojciec ma nagrania na tasmach magnetofonowych szpulowych z lat 70-tych i mozna tego dziś słuchać bez problemu (no chyba, że ktoś jest wychowany na CD i mp3 i minimalne szumy itp. mu zaraz przeszkadzają ;))
|
Czyli za 2 piosenki dajecie zarobić koncernom fonograficznym... tak to wygląda niestety, bo artysta z tej płyty dostanie mały procent...
Wracając do kaset, ja co prawda w czasach mp3 i innego audio cyfrowego, rzadko je używam, ale... w związku z tym ze mam spora ich kolekcje, którą gromadziłem od lat 80-tych, przez 90-te (bo one szczególnie w 90-tych w Polsce były bardzo popularne) to czasem słucham sobie w samochodzie... mam tam taki kombajn radio-kaseta-CD i czasem jak jadę gdzieś dalej co wrzucę sobie taka kasetę... poza tym zauważyłem pewna przypadłość kaset, muszę przyznać ze ten nośnik jeśli odpowiednio przechowywany to jest naprawdę trwały, nagrania na taśmach mimo upływu lat wcale się nie zepsuły, nagrywane były na dobrym sprzęcie z płyt CD nadal brzmią dobrze... a nawet znacznie lepiej niż skompresowane mocno mp3... poza tym płyty CD-R z taniej półki szybko ulegają destrukcji, swego czasu materiał z kaset przenosiłem na CD-R, a rezultat jest taki ze kasety mam nadal, a CD-Ry co niektóre mogę już wyrzucić... |
Cytat:
Tego bym juz nie nazwal zboczeniem :P |
Cytat:
|
Cytat:
Dla jednej do może nie, ale kilka płyt, które kupiłem dla 3-4 piosenek to też mam. Chociaż mam też kilka, w których podoba mi się prawie wszystko. Ale prawie.. |
To nie jest akurat przejawem jakiejś zbokowości ;) Płyty większości wykonawców mają zazwyczaj tylko 1-2 niezłe utwory, reszta to 'wypełniacze', zapchaj dziury.
|
Cytat:
|
4 tys. w 2 tygodnie.. No rzeczywiście, ilość, która z pewnością zainteresuje największe wytwórnie...
Sam mam jeszcze kilkadziesiąt kaset odłożonych ze starych czasów i zdarza mi się do nich wracać, ale kaseta już umarła i to się nie zmieni. Tak, jak z przymrużeniem oka patrzę na różne nowinki, tak przejście z kasety na płytę to był rzeczywiście skok jakościowy pod każdym względem - dla mnie przede wszystkim pod względem wygody obsługi (kupuję płyty od kilkunastu lat i nie zdarzyło mi się jeszcze trafić na taką, w której podobałyby mi się wszystkie piosenki - kaseta magnetofonowa zmuszała do słuchania całości, albo bardzo żmudnego przewijania. To przeszłość..) |
W Kauflandzie leżą stosem na półkach, Sony i TDK, VHSy też leżą, widziałem że nieliczni kupują...
|
Są w większych sklepach -ostatnio w Tesco TDK widziałem ,w MM zawsze były a w necie jakie chcesz i ile chcesz.
|
Come back kaset magnetofonowych
W naszych sklepach nie widziałem kaset, o nagranych nie wspominając... A może nie zauważyłem :hmm: |
Z żarówkami jest tak, jak ze wszystkim. Im starsze, tym lepsze były.
Dziś najgorsze są, tzn najkrócej wytrzymują, żarówki Philipsa robione pod szyldem Piły. Kiedyś Piła byłka całkiem dobra - jak jeszcze była nasza. Sam Philips, to pewnie dokładnie to samo, tylko opakowanie i cena inna. Trochę lepszy, ale dużo droższy, jest Osram, a gdzieś zapodział się na rynku Tungsram, który był dobry. Widzę go w żarówkach samochodowych, a w zwykłych nie... :hmm: |
Ok, czyli "mały" zapasik trzeba będzie sobie zrobić. Dobrze, że żarówki dużo miejsca nie zajmują :>
|
Na balkonie mam żarówki z końca lat osiemdziesiątych, jak do tej pory przepaliła się jedna, fakt, że bardzo mało używane.
|
Sam nie wiem, ale gdzieś tak czytałem. Z moich obserwacji to też bzdura, chyba, że mówimy o żarówkach przechowywanych (nieużywanych). Ale i wtedy może to najwyżej skraca ich późniejszą eksploatację.
|
To te z PRLu co masz to nie wyrzucaj, to kawał historii jest :) Żarówka nie przepala się jak dobrze odprowadza ciepło, np. mój żyrandol w przedpokoju, mi się nigdy nie przepaliła... przepalają się najczęściej te żarówki w oprawach zamkniętych lub polzamknietych i te które maja częsty kontakt z włączeniem/wyłączeniem czyli te np. w kiblu :)
|
Cytat:
Pierwsze słyszę ... u mnie w mieszkaniu są w niektórych lampach - tych najmniej używanych żarówki od może 5-10 lat ... a może i gdzieś by się od 15 znalazła :) No chyba, że teraz produkowane żarówki w ostatnich latach tak szybko się "starzeją" ? Ja mam jeszcze zapas kilku 100 W i 75 W chyba sprzed 20 lat - po moim śp. Wuju który zawsze lubił chomikować (nawyk z PRL'u) - jakiś czas temu jedną z nich wkręciłem i jak na razie świeci - choć akurat ta lampa bardzo mało używana jest. |
Cytat:
Ponieważ mam R416 wcale Ci sie nie dziwie :D Mam nadzieje ze wreszcie znajdziesz :D |
Cytat:
Przy okazji - nie kupuje się samochodów z Płocka. To taka dobra rada... |
Będzie trzeba wybrać się do "Kauflandu". I kupić kilka 100W do piwnicy. Nie będę tam przecież wkręcał świetlówki...:szczerb:
|
Najlepiej takich :szczerb:
http://www.allegro.pl/item802053847_..._oplacony.html |
Siedemdziesiąt pięć "siedemdziesiątekpiątek", a co :>
|
75 żarówek :D
Sam ostatnio zaopatrzyłem się w 5 x 100W, tak na zapas. Zazwyczaj używam świetlówek, ale nie lubię nie mieć alternatywy. Poza tym chcę chronić środowisko przed zasypaniem odpadami po energooszczędnych świetlówkach... |
Cytat:
Ale za rok, to chyba i ja sam zrobię zapasy. Co prawda mówią, że żarówki mają roczny termin ważności, ale u mnie w pokoju niektóre pracują już po 3-4 lata i działają nadal. Zapas 75 pewnie się przyda. |
Ale wszyscy żyjemy na jednej planecie, i mam w dupie nieemitowanie CO2, które Chińczyk i tak wyemituje, potrójnie, a ich jest jak... Chińczyków...
|
Cytat:
|
Tymczasem mimo zakazu, żarówki 100 W spokojnie można kupić m.in. w Kauflandzie... produkcje może zatrzymali ale magazyny pełne
|
Cóż żarówki są za tanie by je produkować ;)
Ale wiecie co? Władcy Zachodu to idioci. Narzucają sobie i swoim firmim normy niemożliwe do spełnienia, regulacje itd itp. Silniki musza do 2016 produkować tyle a tyle CO2 nawet jeżeli będzie to oznaczać że rozpadną sie po 100tys km. Obywatele muszą kupować żarówki po 30zł a nie po 3zł. A kraje takie jak Chiny czy Indie mają to w dupie, korzystają i sie rozwijają. Jak tak dalej pójdzie zachód padnie. Chyba nie wierzą że w Europie będą same zarządy, bogaci ludzie i dostatek, a inne państwa będą na nich robić za firko. Chińczycy już nie chcą pracować za stawkę minimalną, a wszystkie fabryki są u nich... |
Wracając do wprowadzenia przez Unię świetlówek:
Podczas weekendu dowiedziałem się z TV o terminach wycofania tradycyjnych żarówek. I tak: 100W - wrzesień 2009r. 75W - 2010r. 60W - 2011r. 25 i 40W - wrzesień 2012r. W przypadku żarówek 75 i 60W nie podano miesiąca. Tak że trochę czasu jeszcze nam zostało :D |
a ja wole nakrecana delbane i atlantica ... tylko znajdz tu zegarmistrza teraz w tym kraju...bo takich co tylko wymienic baterie potrafia jest pelno..
|
W sklepie tyle kosztują, tutaj. :P
Oczywiście i tak bym w sklepie nie kupił, od tego mam internet, żeby sklepikarze ze mnie nie zdzierali. :] |
Gdzie ty kupujesz baterie po 2 ***8364; :O
Ogromna bateria Maxwell do mojego Timexa kosztowała złoty pięćdziesiąt, a potem musiałem z nią do zegarmistrza się udać, bo jak zobaczyłem jaki trzeba mieć śrubokręcik krzyżakowy, aby się do niej dostać, to zwątpiłem. :szczerb: Dobrze, że to na Pradze Północ było, tam jeszcze występują wymarłe zawody, 8 złotych wziął za wymianę i wszyscy zadowoleni. :D |
Cytat:
Ostatnio padła mi bateria w zegarku i tymczasowo musiałem używać takiego z wyświetlaczem - nie byłem zadowolony. :nieee: A tak BTW - ceny szmelcu pakowanego w koperty zegarków sięgnęły dna - bateria kosztuje 2 euro, cały zegarek (już z baterią włącznie) - 3 euro. :hahaha: Oczywiście mam na myśli zegarek marki no-name, składany przez jakiegoś biednego Chińczyka - jeden z 10 tysięcy, które musi złożyć za miskę ryżu. :mruga: |
Komputery to pojawiły się dopiero w drugiej połowie lat 80-tych... mało kto miał od ZX Spektrum, po Commodore 64 a później AMIGA 500, ja miałem pierwszy ATARI ST uszkodzony nieco, bez stacji dyskietek, jakiś Niemiec wyrzucił a ktoś znalazł na szperu i mi przywiózł... rodzice sprzedali, i dostałem w 1987 Commodore 128 tez używany i jakiś zdekompletowany ale sprawny :) po programy jeździłem do Wrocławia w PDT był taki punkt nagrywania programów na kasetę :) piractwo wtedy nie istniało :)
|
kiedyś to były czasy ...
a teraz tylko afery ... dzieci cieszyły się gum donalda tych z historyjkami, później rakotwórcze turbo z autami, kolekscje się zbierało :taktak: teraz tylko komputer, gierki i kasa się liczy. aaa mam jeszcze s w domu całego "kita" do złożenia elwro 800 junior :) |
Dlatego kiedyś, bo dziś nie chce mi się pilnować tego czasu. Wiem, że można tak dalej.
Dziś wystarczy ustawić wg zegara radiowego - synchronizowanego z zegarem atomowym w niemczech. |
Nie było reklam w radiu to fakt, poza tym leciały cale płyty prezentowane w tzw,. klubach muzycznych przez znanych i lubianych prezenterów... jedyny stereofoniczny program II polskiego radia... wystarczyło mieć przygotowany magnetofon i można było mieć cala kolekcje płyt znanego i lubianego artysty :) Dzięki takim zabiegom dziennikarze otwierali nam okno na świat :) Stacji radiowych było raczej niewiele ale to i tak wystarczyło... Program I raczej nie słuchałem, bo leciał tylko na falach długich a tam była okropna jakość odbioru, poza tym ten program był dla ówczesnych oldbojów, chociaż był to chyba jedyny całodobowy program, na UKFie były 3 stacje, program II (stereo), słynny program III i program IV na którym właściwie cały dzień transmitowała rozgłośnia harcerska a w niektórych godzinach stacje lokalne (u mnie studio ODRA - Wrocław) - to w latach 80-tych... zdaje się ze był jeszcze program na średnich - tzw. program BIS o charakterze kulturalnym i chyba był dla Polonii... pomijam rozgłośnie takie jak wolna Europa i Głos Ameryki których tez słuchało się wieczorami :) Od 1980 roku bylem wiernym słuchaczem klubów stereo i Trójki, miałem w swoim pokoju amatora 2b do którego podłączałem na początku magnetofon Unitra MSH-201, to była iście profanacja bo magnetofon byl klasy HI-FI a amator jako podrzędny amplituner :) ale cieszyłem się z tego bardzo...
|
Cytat:
Teraz to nawet nie mówią, że szósty sygnał oznacza dwunastą, tylko "Ostatni wydłużony sygnał oznacza godzinę dwunastą". Niedługo będzie 12-sta to można sprawdzic w radio tę zapowiedź. Kiedyś chciałem ustawić co do sekundy, popierniczyło mi się i wcisnąłem przycisk przy piątym :haha: Teraz już pamiętam, że ten ostatni, wydłużony to szósty sygnał. |
Kiedyś zegarek ustawiało się wg 1 programu radia w południe. Chyba pamietacie tekst "szósty, ostatni krótki sygnał oznacza dokładnie godzinę dwunastą"?
W zasadzie można było zegarek ustawiać o każdej godzinie i np w programie 3, bo wtedy była zawsze wolna chwila na te parę piknięć i oznajmienie która godzina. Teraz w tych porach zawsze leci stek reklamowy :sciana: Ten sygnał czasu, co godzinę, zawsze zgadzał się z tym zegarem w południe z 1 programu :taktak: |
Wiem też tak mam, ale to przecież kwestia przyzwyczajenia.
Ale mi elektroniczny nie robi różnicy, ponieważ moje pierwsze zegarki były elektroniczne i nimi posługuje sie jednak częściej. Cyferki mówią mi jednakowo dużo, nie sa to dla mnie tylko cyferki. Widząc 7:46 "czuje" ze to juz niedługo ósma i nie analizuje cyfr ;) W domu mam oba rodzaje, ale w moim pokoju tylko elektroniczne. Po prostu tykanie doprowadzało mnie do szału jak sie uczyłem po nocach i nie mogłem zasnąć. Ale masz racje - jest to pewien sposób reprezentacji graficznej czasu który może komus pasować. Ponadto umożliwia korzystanie z zegarka jako kompasu ;) |
sobrus - ja bez wskazówek ani rusz... widzę ile mi czasu dzięki nim zostało, mój łeb potrafi policzyć, czy zdążę na autobus czy spotkanie jak wskazówka jest w danym miejscu... z cyferkami... nic mi to nie mówi oprócz tego, która jest obecnie godzina... Nie widzę upływu czasu...
Nie wiem, jak to najlepiej opisać... :mruga: |
Ale wiecie tak sobie pomyślałem że tarcza to przeciez relikt zamierzchłej epoki.
Pomijam kwestie elegancji czy gustu. Rozumiem kiedyś nie było wyświetlaczy i elektroniki - ratowali sie jak mogli skomplikowanymi mechanizmami. Ale dziś dodawanie trybików i wskazówek to sztuka dla sztuki, wszystko i tak jest przykrywką dla elektronicznego zegara kwarcowego. A do tego nieczytelne (my wiadomo sie już przyzwyczailiśmy i różnicy nam nie robi). Podejrzewam że nawet do zegarka z cyferkami predatora byśmy sie przyzwyczaili ;) Ale wiadomo elektronika jest tania. A jak tania to źle. Więc z zegarka elektronicznego który można złożyć z oscylatora i paru przerzutników (czyli mikroskopijny scalak) robi sie dzieła sztuki. Miałem kiedyś (jakiś pewnie tani bo dla dziecka jeszcze w sumie) elektroniczny zegarek i on działał idealnie. Pamiętam że nigdy go nie ustawiałem bo po miesiącu działał co do sekundy. Nie pamietam co było dla mnie wtedy wzorcem. Pomijam już kwestię ze ja zegarka nie mam bo to zbędny balast. I tak wszędzie mam ze sobą telefon (chociaz to juz bardziej komputer niz telefon) więc choć podobają mi sie zegarki Casio to nie kupie. Bo po co ? Dla szpanu? Gdybym pracował w FedEx i musiał patrzeć na zegarek co minute to moze wtedy ;) |
miałem podobny zegarek - klasyk sam w sobie :D
później nastał czas ruskich nakręcanych - czasem chodziły lepiej, czasem gorzej ... teraz tylko Casio ;) |
Pamiętam takie powiedzenie ma podwórku
"Po czym można poznać chama? Po zegarku Montana". Tylko wtedy jakieś 80% zegarków to była Montata. Jeszcze był Kessel i coś jeszcze moze. Oczywiście tak jak mówi Kris najlepszy był zegarek który miał najwięcej melodyjek. Montany miały chyba ze 14 :D Ruskie gry miałem jajeczka oraz wyścigi ;) ELEKTOPOHNKA ABTOCACHOM i HY NORHAN! czy jakoś tak (moja wiedza na temat ruskiego jest mniej niż zerowa ;)) |
Monana... tak jest... i w szkole wyścig, kto miał więcej melodyjek... :)
A pamiętacie ruskie 'gierki' np. jajeczka... mam jeszcze taką "ELEKTRONIKĘ" na biurku przy komputerze... tylko baterie wsadzić i jest PSP z lat '80. :D Takie cuś... http://www.allegro.pl/item795907441_..._jajeczka.html |
tez taki mialem
wytrzymal wiele lat ale kilku kolejnych kapieli w strumieniu juz nie :( potem juz kupowalem wodoszczelne :D fakt - tego nie kupilem - Tata mi przywiozl z Czechoslowacji :D LOL - juz nawet takiego panstwa nie ma |
Moja ruska Elektronika trafiła na koniec żywota na tory kolejowe - odcisnęła ślad. :D
Wcześniej przeleżała w śniegu sporą część zimy, wysiadła bateria i nie dała się za nic rozkręcić, nawet zegarmistrz nie dał rady. |
Cytat:
Działał bardzo długo, nie pamiętam jednak jak się jego historia potoczyła. Ruskiego elektronika też miałem - strasznie był duży i ciężki, do przełączania między "funkcjami" miał tylko jeden przycisk, natomiast do zmian ustawień - trzy (naciskało się długopisem). Był to notabene najszybszy zegarek jaki kiedykolwiek miałem - spieszył się kilka minut dziennie. :haha: Za to skończył swój żywot tragicznie - po awarii został położony na szynę przed nadjeżdżającym tramwajem. :D |
Ilość załączników: 3
Proszę foty
Zerknąłem na zdjęcia ze zlotu, też go widać :) |
Montana.. Też miałem :) Najpierw długo o takim marzyłem, w końcu sobie albo kupiłem albo dostałem i byłem happy :)
Melodyjki były nawet fajne (jak na tamte czasy) i w sumie aż dziwne, że żaden z tych zegarków (bo miałem w sumie kilka) mi się nie ostał na pamiątkę. Chętnie przypomniałbym sobie 'brzmienie' ;) |
Kamienie pełniły (i do dziś pełnią) rolę łożysk dla elementów ruchomych. Są znacznie twardsze i wytrzymalsze od np metalowych, chyba te kamienie to były rubiny :hmm: takie czerwone były.
Najważniejsze, żeby cały balans był na kamieniach. |
Jeśli chodzi o analogi, to "za komuny" oprócz ruskich, najpopularniejsze były NRD-owskie firmy "Ruhla", najczęściej bezkamieniowe. W rozmowie z zegarmistrzem w tamtych czasach, dowiedziałem się, że im więcej kamieni, tym zegarek lepszy. Nie pamiętam jednak jaką rolę te kamienie w zegarku pełniły :D
|
Cytat:
pewnie kilka osób też :> |
Cytat:
|
Jakoś tak w połowie lat osiemdziesiątych to już każdy (dzieciak) miał elektroniczny zegarek z melodyjkami, były specjalistyczne firmy co ten shit sprowadzały z RFNu i sprzedawały sporo drożnej w niektórych butikach... pamiętam jak każde dziecko dostawało taki zegarek na komunię... mało kto pamieta że w tym czasie znacznie taniej u "jubilera" można było dostać trwałe rosyjskie zegarki analogowe na prawdziwych kamieniach mierzące bardziej dokładnie czas, które dziś są bardziej poszukiwane przez kolekcjonerów...
Jeśli mam za czymś żałować z lat PRLu to za tamtejszymi księgarniami, wtedy książki były bardzo ale to bardzo tanie i wybór szczególnie z gatunku książek naukowych, beletrystyki oraz S-F był naprawdę spory, często spotykało się książki przecenione, ich wartość przy inflacji była taka ze książka kosztowała tyle co włoski lód kręcony z automatu albo kijowa oranżada z PSSu... poza tym podobnie można było nabyć mnóstwo płyt analogowych z muzyką poważną, muzyką folkową i ludową za grosze... (płyty te nie miały specjalnego zainteresowania wtedy)... dziś płyta CD z podobną tematyką kosztuje krocie, lub jest trudno uchwytna, ludzie interesują się głównie muzyka rozrywkową wiec to się mało sprzedaje... żałuje że więcej tego nie kupiłem w tym czasie... |
Miałem też taki wyświetlany diodami. W środku dwie baterie miał, starczały na ok pół roku. Teraz te baterie to groszowa sprawa u każdego zegarmistrza, ale wtedy nie do zdobycia były - poza Pewexem, gdzie kosztowały po 2,5$ :O
Trymerek też miał, też go dopracowałem sam :) Sprawdzić czas, na tym zegarku, w kinie - niezapomniane :D |
Mój pierwszy zegarek elektroniczny był zegarkiem diodowym. Przysłany w paczce z Kanady na początku lat 80-tych. Żeby zobaczyć godzinę trzeba było, niestety, wcisnąć przycisk. Wtedy zapalały się czerwone diodki. Jakoś tak po dwóch latach odmówił posłuszeństwa - część diodek nie paliła się. Co ciekawe, po zdjęciu dekla koperty, wewnątrz był maleńki trymer, przy pomocy którego można było wyregulować dokładność "chodu" zegarka. Pamiętam, że udało mi się tak go wyregulować, że pokazywał czas co do sekundy. Niestety obecne elektroniki nie mają tej możliwości a dokładność "chodu" zegarka zależy od kryształu kwarcu. Gdzieś czytałem, że im dokładniej jest on oszlifowany, tym dokładniej chodzi zegarek. Najczęściej zegarki spieszą się. Ale są i takie, które się spóźniają. Kuzyn kupił jakąś taniochę na bazarze, to w ciągu miesiąca zegarek spóźnia się ok. 3 minut :szczerb:
|
Pamiętam zegarki Kessel i Montana :D Ale byłem za mały zeby mieć takie coś.
W 1992 dostałem taki z kalkulatorem :D |
Mój pierwszy eketroniczny to był jakoś rok 1983 albo 1984, był to zegarek 4 przyciskowy z 7 melodyjkami, stoperem, datownikiem, budzikiem i czymś tam jeszcze, nie pamiętam firmy ale być może jedna z chińszczyzn ówczesnych sprzedawanych w RFNie... szpan na całego wówczas w PRLu... zepsuł mi się po 4 latach, chromowany połysk całkiem "złuszczył się" z obudowy po roku mimo to nadal paradowałem z nim do szkoły wzbudzając respekt kolegów, potem wylądował w koszu, bo dostałem w 1988 casio w prezencie z cyfrową tarczą... jeszcze większy szpan wtedy...
|
a was to kto pozamiata, he?
a propos - pamiętacie ruskie zegarki elektronika? to był bajer :D |
Cytat:
Niestety - mi też bardzo się nie podoba zmuszanie ludzi do przechodzenia na świetlówki - kilka osób już wiele o ich wadach napisało - wbrew pozorom to jest nadal ŚWIETLÓWKA a nie żarówka i ma negatywny wpływ na oczy - wiem, wiem zaraz niektórzy zaczną negować - ale np. @andrzejj9 i @Ormianin też o tym pisali - ja co prawda nie mam takich odczuć i nawet zwykła świetlówka mi nie przeszkadza - ale niektórzy mogą mieć. Kolejna sprawa - ich teoretyczna trwałość - z tym dziś bywa bardzo różnie - owszem w miejscach gdzie oświetlenie włącza się na dłuższy okres czasu to ma to sens - ale co z łazienkami, ubikacją czy nawet zwykłą kuchnią - nie mówiąc już o klatkach schodowych - ciekaw jestem co zrobią spółdzielnie mieszkaniowe - zapas żarówek na 10 lat czy może zaczną montować świetlówki ... i wymieniać je co kilka miesięcy ... a kto za to zapłaci ? Zgadzam się też z kolegą, który napisał, że nie są słuszne "odpowiedniki" podawane na opakowaniach - przykład w pokoju w lampie mieliśmy żarówkę 75 W - po zamontowaniu odpowiednika świetlówki - ciemniej ! - zamontowaliśmy świetlówkę odpowiednik żarówki 100 W - porównywalne oświetlenie - ale nadal jakoś tak "dziwnie" :( Nie wspomnę już o takich problemach jak rozjaśnianie się świetlówek - teraz mamy inną w łazience, ale jak mieliśmy pierwszą - to ta zanim się rozpaliła na 100 % to kończyło się myć ręce ... I ta niby ekologia ... tylko, że szkodliwość odpadu w postaci żarówki a szkodliwość zużytej świetlówki .... bez porównania - tak samo jak w kwestii wyprodukowania .... Aha - i mnie jeszcze jedna sprawa śmieszy - chyba ktoś coś już o tym pisał - UE i zwolennicy świetlówek przekonują, że tradycyjne żarówki tak często trzeba było wymieniać - cóż - owszem może tam gdzie żarówka się świeciła 6-8-10 godzin to i tak - ale u nas w mieszkaniu to są żarówki, które wkręcane były ładnych kilka lat temu ... niektóre może i 10 .... i nadal świecą i poświecą może i kolejne 10 ... a nie trzeba było w nie "inwestować" jak w świetlówki ... |
Chyba realiści. Zresztą jak to zwał, tak zwał, ale w całej historii jakąś rządzącą bandę przegania inna, która potem rządzi, są w tym wszystkim małe przebłyski nadziei dla maluczkich, tak małe jak chwilowy skwierczący ogień mokrego knota świecy, ale może dla takiego widowiska warto żyć? Nawet w ułudzie, że coś to da? Bo życie w krainie krowich mord podążających za stadem nie jest ładne, nawet jak sobie wmówimy, że takie spokojne, unormowane i pełne miłości. Na dój, na rzeź. Taki cel.
Idę spać. :> |
rewolucjoniści?
|
popieram... ale to się wkrótce skończy jak niezadowolony naród wyjdzie na ulice i powywiesza tu i ówdzie odpowiednich bydlaków na latarniach... koło historii się toczy...
|
Na pewno gaz do oświetlania nie byłby dobrą technologią, bo sprawność lampy gazowej, to głównie ciepło... może czegoś nie wiem?
Nie ma co rozlewać dziewiętnastowiecznych łez nad gazowniami z tych czasów - nie było innej możliwości, nie było gazociągów zasilanych gazem ziemnym, nie było linii energetycznych, no nie było po pierwsze elektrowni. A najważniejsze jest to, że nie będziemy mogli wykorzystać naszego węgla, którego mamy jeszcze naprawdę sporo, bo lewaccy szwindel ekobiznesmeni wmówią całej planecie, że ma im PŁACIĆ, IM, za to, że jeszcze nie ma lepszych technologii na pozyskanie energii, bo NIE MA. Energia z elektrowni atomowych (które u nas są na razie mrzonką kosztuje podobnie, a odpady trzeba kosztownie zakopywać w nieczynnych kopalniach, a ocieplanie się klimatu nie zwolni nawet na sekundę. Cwana banda bydlaków, strasząc nas katastrofą, rzekomo spowodowaną emisją CO2 chce nas udupić na całe pokolenia i żyć rządząc przez pokolenia. Już to nie pierwszy raz w historii. Zawsze się to źle kończyło dla takich uzurpatorów. Tym razem jest oczywiście inaczej, bo rozprzestrzenione na cały świat. A większość bezmyślnie szczęśliwa! :w00t: |
W wielu polskich miastach i miasteczkach stoją po dziś dzień przedwojenne, często XIX-wieczne budynki pełniące niegdyś funkcję gazowni i zbiorników gazu. Np. w Warszawie stoi coś takiego niedaleko Dworca Zachodniego. W tych lokalnych gazowniach gaz był produkowany, w procesie gazyfikacji węgla (i może w innych procesach, nie wiem). To właśnie z tych gazowni zasilane były latarnie uliczne, na pewno w Krakowie, Toruniu, Warszawie, Wrocławiu i w kilkudziesięciu miejscowościach.
Czytałem, że istnieją nowsze technologie gazyfikacji węgla, są nawet jakieś polskie patenty, są jakieś badania. Podobno byłoby u nas wskazane rozwijanie takiego modelu lokalnej produkcji gazu z węgla i biomasy. Nie znam się, nie wiem - ale nie wygląda to głupio. |
E tam, będzie jasno, ale podle, świetlówki zdominowały wszelkie publiczne miejsca, i słusznie, zdominowały domy, to kwestia gustu gdzie to sobie zapodamy, ale zabranianie mi używania energochłonnej żarówki w kiblu, w którym sram 3 minuty, praktycznie tyle, co potrzebuje świetlówka do pełnego rozjarzenia się, to brak rozumu, zwany inaczej...
|
katar to może każdy we własnym zakresie
i to unia przewidziała :sciana: a w temacie żarówek - politycznie http://wiadomosci.onet.pl/2065472,11...ieja,item.html :rotfl: |
z Kataru coś ma być. Polityczny. Będzie kiedyś ciemno jak w dupie u ...
|
Gaz jest dobrze polityczny, z północnej rury będzie, jak grzeczni będziemy...
|
ekologiczny, ale zbyt polityczny
|
Cytat:
|
już lepiej karbidówki
|
Lampy naftowe. Sprawdzony wynalazek.
|
Cytat:
|
demek, ale żarówki wogole wycofają... wiec po co zmieniać oprawy? Z każdym rokiem będą wkręcać coraz słabsze żarówki aż do 25 W... tak aby jakoś to było w nocy przy wejściu - zejściu do mieszkania, później rozumiem w miejsce żarówek będą halogeny no a później?
|
zmienia oprawy z 1x100w na 2x60/40w (przyklad) i tez bedzie
|
Cytat:
co do wagi to LCD marki Sharp 26 cali moich rodziców wcale nie ważył jakieś 10 kg... sporo wazy stopka, aby ten cały panel się nie wywrócił... owszem 26 calowca można było wnieść samemu, ale mój CRT 25 cali philips równie ciężki tez sam wnosiłem... Nikt na jak dotąd nie odpowiedział na pytanie jak wspólnoty mieszkaniowe rozwiążą sprawę z oświetleniem klatek schodowych gdzie automat wyłącza światło w krótkim czasie i gdzie często światło jest włączane lub wyłączane (tam swietlowki się nie nadają)... czy po prostu będą świecić ciągle swietlowki przez cala noc czy tez zastąpią żarówki czymś innym? |
Cytat:
http://www.aldi.pl/OFFER_PL_SA/OFFER_44/OFF08.SHTML |
Najprościej podłączyć do miernika poboru energii z lidla :D i to rozwieje wszelkie wątpliwości :)
|
Cytat:
skoro nie w cieplo (jak wiadomo temp swietlowki jest stosunkowo niska) to swiatlo :haha: a chyba o to chodzi ;) to tak zartobliwie, a tak na serio to belkot straszacych przed nowym - sweitlowka zeczywiscie ma nizsza wydajnosc w momencie startu, ale w przeciagu ulamka sekundy juz przewyzsza zarowke (dokladne sane dla kazdej sweitlowki beda inne, ale tu nie chodzi o minuty jak by chcieli co niektorzy) gdyby faktycznie w poczatkowych sekundach/minutach miala byc tak strasznie niwydajna to w cos ta pobierana energie by musiala przeksztalcac (cieplo... sprawdzic latwo ;) ) jakby ktos chcial poczytac to google albo elektroda http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic356906.html tylko prosze nie czytac wybiorczo! calosc i ze zrozumieniem a jak sie nie rozumie to zajrzec do podrecznika fizyki ze nie wspomne o przykladzie z zycia - nascie lat temu namowilem rodzicow na sprobowanie sweitlowek - na dzien dobry wymienili kilka najczescie uzywanych i rachunki za prad juz spadly, wiec szybko (a pamietac trzeba, ze wtedy swietlowki byly o wiele drozsze niz dzis) wymienili wszystkie i to sie oplacalo - rachunki za prad WYRAZNIE spadly ja takich dowodow z zycia nie przedstawie - sam od razu zakladalem energooszczedne spadek konsumpcji energii zauwazylem tylko jak skasowalem stacjonarke na rzecz lapka i jak wymienillismy lodowke na... wieksza (ale nowsza ;) ) |
Cytat:
:D |
Ja mam pare miejsc gdzie automat włącza światło na 20 sekund.
Ale myśle ze Unia nie posunie sie do paraliżu oświetleniowego. Posunie sie niewiele mniej. Jeżeli do któregoś tam roku LED nie dojrzeją i nie stanieją - zapewne pozostawią halogeny. Poza tym halogeny muszą zostać z jednego ważnego powodu. Pokażcie mi kompaktową świetlówkę odpowiednik 1000W albo 2000W ;) Przeciez takie lampy są dość popularne, a odpowiedników nie ma. http://www.allegro.pl/item788137256_...biera_30w.html Widać że zastosowane diody sa nowego typu (żółte kwadraciki) i do tego dość duże , ale moc aż 1600lm !!!! Tyle co żarówka 100W, a kosztuje 800zł. Żarówka halogenowa 1000W ma ~25 000 lm. A 2kW prawie 50tys. |
Tu nie chodzi raczej o trwałość, bo ta jest na pewno wyższa niż zwykłych żarówek, tylko o to, że przy częstym włączaniu/wyłączaniu ta ekologiczna-superoszczędna świetlówka żre więcej prądu od żarówki.
|
nie przesadzajcie - u mnie w domu wszystkie zarowki to swietlowki
niektore maja po 10 lat, wiekszosc po 5-6 (remont oznaczal wymiane osweitlenia wiec - teraz glownie male gwinty, wczesniej mialem praktyczni tylko duze) np te w przedpokoju (slepym) - zapala sie je tam kilkadzisiat (?) razy dziennie i nic sie nie dzieje z nimi wiekszosc produkcji OSRAM w tym czasie wymienilem tylko 3 razy swietlowki w jednym konkretnym zyrandolu w lazience - wiec trwalosc to raczej kwestia dobrego napiecia podawanego przez lampe a nie samej zarowki czy ilosc jej gaszen imho zreszta - od czego sa gwarancje? jedyna swietlowka jaka mam i na ktorej jakosc moglbym cos zle powiedziec (a np moja Zona juz tego efektu nie dostrzega) to noname w lampce biurkowej - lekko miga wymienic ciezko, bo nietypowe ustrojstwo nie szukalem tez za mocno, bo nie denerwuje mnie to |
Cytat:
aa i lcd 32" waży jakieś 10 kilo. Dużo? crt o tej samej przekątnej waży tyle samo czy mniej?:P |
Cytat:
|
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 10:40. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.